Niewątpliwie walory estetyczne zbiorników akwariowych – czy to słodkowodnych, czy morskich – stanowią najważniejszy aspekt podczas podejmowania decyzji o ich posiadaniu.

Akwaria to jednak nie tylko piękne obrazy natury za szkłem. Pełnią one wiele funkcji pozytywnych, a ich bezpośredni wpływ na zdrowie i życie człowieka postaram się przybliżyć w tym artykule.

Zacznę od najważniejszego dla mnie waloru zdrowotnego (proszę potraktować to jako tezę, nieudowodnioną dotychczas naukowo). To walor, który najbardziej cenię ze względów osobistych, być może nie mam racji, być może się mylę, jednak zaryzykuję.

Kilka lat temu urodził się mój najmłodszy syn, Leon. Od chwili narodzin był bardzo delikatnym dzieckiem i w pierwszym roku życia w związku z kłopotami górnych dróg oddechowych często przebywał jako pacjent na oddziale pulmonologii. W przerwach między wizytami w szpitalu trzykrotnie w ciągu dnia musiał być inhalowany. Pewnego dnia przyniosłem „kawałek morza” do domu, a konkretnie do naszej sypialni, która była też jego sypialnią. Proszę nie myśleć, iż stało się to pod wpływem rozmów z lekarzami, którzy zalecali częste wyjazdy nad morze, aby Leon powdychał trochę nadmorskiego powietrza. Stało się tak na skutek mojej fascynacji bogactwem kolorów akwarium morskiego. Czysty przypadek. Akwarium miało charakter otwarty, stało bez przykrycia, z podwieszaną lampą. Filtracja opierała się na dużym filtrze kaskadowym. Pewnego dnia na powierzchni wody pojawił się tzw. kożuch, czyli film bakteryjny, a ja byłem tak zdeterminowany, żeby się go pozbyć, iż umieściłem w akwarium dwa spore falowniki skierowane na taflę wody.