Wywiady

Miłość do akwarystyki

ROZMOWY MA

Z Martyną Szyszką – akwarystką, właścicielką hurtowni Aquaray, organizatorką wystaw i wydarzeń aquascapingowych – rozmawia Paweł Czapczyk

Bardzo miło mi Cię gościć, Martyno, na łamach Magazynu Akwarium. Czy pamiętasz swoje pierwsze kroki akwarystyczne? Pierwsze akwarium, pierwsze ryby…

Witaj, Pawle. Dziękuję za zaproszenie. Jest mi niezmiernie miło. Czuję się wręcz zaszczycona, „stojąc” po tej stronie. Do tej pory miałam jedynie przyjemność czytania wywiadów i artykułów, a musisz wiedzieć, że kolekcjonuję numery mA od przeszło piętnastu lat i nie sądziłam nigdy, że przyjdzie mi kiedyś odpowiadać na pytania na łamach tego czasopisma.

I dziękuję za to pytanie – sama uwielbiam je zadawać nowo poznanym akwarystom. Pierwsze akwarium, z jakim miałam styczność, to duży zbiornik w sali od biologii w mojej szkole podstawowej. Była to duża aluminiowa rama z wklejonymi szybami. W środku żwirek, kamienie, prowizoryczne oświetlenie, kilka roślinek i rybki, wszystko przykryte szybkami, na których skraplała się woda. Akwarium towarzyszyło nam przez wszystkie lata nauki. Wraz z licznymi kwiatami wprowadzało specyficzny klimat i stanowiło element życia w klasie, w której znajdowały się różnego rodzaju eksponaty zatopione w formalinie oraz manekiny prezentujące przekrój ludzkiego ciała… 

Bardzo lubiłam naszą salę od biologii, a nauka tego przedmiotu nie sprawiała mi problemu. Na przerwach zawsze z ciekawością obserwowałam mieszkańców akwarium, zdarzało mi się uczestniczyć w serwisach i czyszczeniu kamieni.

Wśród starszych kolegów i koleżanek było kilkoro akwarystów, którzy posiadali już akwarium w domu i wraz z całą swoją rodziną podzielali to hobby. Ja z ledwością namówiłam moich rodziców na chomika… Tak – w moim pierwszym akwarium mieszkał chomik. Dożył sędziwego chomiczego wieku, a po jego odejściu, samowolnie, nie pytając o zgodę, zaadaptowałam akwarium na miniterrarium dla żab! Przyniosłam ziemię z ogrodu, w której zakopałam pojemnik po lodach. Wypełniony wodą, stanowił on „oczko wodne”. Wokół nasadziłam rośliny błotne. Ostatnim etapem było pozyskanie skrzeku z pobliskiego stawu. Doczekałam się potomstwa w postaci licznych kijanek i tak zaczęła się przygoda z karmieniem, wymianą wody, obserwowaniem jak kijanki zamieniają się w cudowne, śliczne, małe żabki, które następnie wypuściłam na wolność. Los samego szkła nie był gorszy, gdyż trafiło w ręce kolegi, który miał już w domu przepiękne akwaria, a moje 60 litrów posłużyło mu jako kotnik. Dzięki temu miałam „wejścia” i mogłam od czasu do czasu przychodzić do niego i nacieszyć oczy podwodnymi krajobrazami. Andrzej miał rękę do roślin! Niektóre z nich wychodziły z wody, a nawet miały śliczne kwiaty. Ryby były ciekawym dodatkiem, ubolewałam jednak, że nie mogę ich przytulić, pogłaskać… Dopiero na studiach, gdy zobaczyłam w akwarium u mojego kuzyna przecudowną niebieską rybkę z wąsami – zapragnęłam założyć swoje pierwsze akwarium właśnie dla gurami dwuplamistych. I udało mi się to dość dobrze. Od tamtej pory akwaria są obecne w moim życiu już przez cały czas.

A jak zaczęła się twoja profesjonalna przygoda z akwarystyką? Należysz przecież do grona tych wybrańców losu, którzy łączą przyjemne z pożytecznym, pasję z biznesem.

Moja profesjonalna przygoda z akwarystyką rozpoczęła się w momencie, w którym pojawiła się miłość… Miłość do właściciela wspomnianych wcześniej pięknych zbiorników. Andrzej zaczynał od sprzedaży nadwyżki roślin w internecie. A widząc zainteresowanie i potencjał oraz lukę na rynku, postanowił przekuć swoją pasję w biznes: stworzył platformę sprzedażową, która stała się profesjonalnym akwarystycznym sklepem internetowym, jednym z pierwszych w Polsce, oferującym dostawę w ciągu 24 godzin. Swoje pierwsze kroki w branży stawiałam jako osoba odpowiedzialna za kompleksową obsługę klientów i realizację ich zamówień. Czułam się trochę jak „złota rybka”, spełniająca akwarystyczne marzenia klientów.  Praca ta polegała zarówno na zadaniach komputerowo-telefonicznych, jak również na pakowaniu paczek i dostarczaniu ich wówczas jeszcze na pocztę oraz na zamawianiu towaru i rozkładaniu go na regałach. Przyznam szczerze, że dawało mi to dużo satysfakcji. Po godzinach pracy zajmowaliśmy się akwariami w domu. Przybywało ich z miesiąca na miesiąc. Były też mniej i bardziej udane próby aranżowania, układania kompozycji z korzeni i kamieni. Zauroczenie akwarystą przekuło się w pasję i miłość do samej akwarystyki, a z tej miłości powstała firma już nie dwuosobowa, a zatrudniająca pracowników i prężnie prosperująca. Tym samym zostałam postawiona w roli pracodawcy. W tym czasie technologia bardzo rozwinęła się, ewoluowały urządzenia elektroniczne, komputery, telefony, tablety. Ja też przez te kilka lat wiele się nauczyłam, zaczęłam dostrzegać potrzeby i problemy, z jakimi mierzą się akwaryści, a także właściciele sklepów. Tak zrodziła się idea poszukiwania własnych marek oraz otwarcia hurtowni, aby móc dzielić się nimi z innymi. Pierwsze kroki Aquaray stawiał pod jednym nipem ze sklepem, aby już wkrótce stać się samodzielnie funkcjonującą jednostką, za którą wzięłam pełną odpowiedzialność.

Ostatni raz widzieliśmy się na targach zoologicznych przed pandemią koronawirusa. Jak wspominasz ten trudny okres lockdownu? Co się wówczas zmieniło w podejściu do naszego hobby – zwłaszcza z punktu widzenia firmy Aquaray, którą prowadzisz?

Tak – ostatni raz widzieliśmy się tuż przed pandemią na targach w Łodzi, gdzie na prośbę Małgosi Tarczyńskiej zorganizowałam konkurs aquascapingowy. Niestety, w związku z lockdownem podobne imprezy długo nie miały racji bytu. Biznesowo czas ten wspominam jako bardzo pracowity. Z uwagi na przymusowe zamknięcie w domach, brak możliwości wyjazdu w okresie ferii zimowych i świąt, oraz ze względu na znaczne utrudnienia w podróżowaniu w czasie wakacji, ludzie zaczęli skupiać się na hobby, które można realizować w domu. Akwarystyka okazała się strzałem w dziesiątkę – niejedna osoba bowiem zapragnęła zaprosić wtedy kawałek natury do swojego domu. Bardzo szybko sprzedałam cały zapas zbiorników VIVa.

Tu zaczęły się schody, ponieważ zetknęłam się z covidowymi problemami importowymi… Zapanował przestój, nie mogłam ściągnąć towaru. Długo trwało, nim sytuacja się unormowała, ale cieszę się, że moja firma i większość naszych partnerów przetrwała ten trudny czas. Świadczy to o sile firmy oraz o tym, że klienci przywiązują się do dobrych marek i produktów – i są wstanie na nie zaczekać. Czas pandemii był również okresem, który wykorzystałam na liczne szkolenia i edukację własną, aby jeszcze lepiej zarządzać firmą. Przeznaczyłam ten czas na budowanie swojego zespołu, przyjęłam i wyszkoliłam nowe wspaniałe osoby, które są teraz ważnymi filarami firmy. W tym czasie nawiązałam również współpracę z Marcinem Zającem – światowej klasy aquascaperem, który zgodził się przyjąć rolę ambasadora Aquaray.

Pytasz, co się zmieniło w podejściu do naszego hobby? Nie mogąc spotykać się bezpośrednio z ludźmi, nie mogąc uczestniczyć w targach, wystawach, życie akwarystyczne jeszcze bardziej sprowadziło się do świata wirtualnego. Postanowiłam również przełamać się w tym zakresie i wyjść naprzeciw oczekiwaniom. Chciałam dostarczyć akwarystom wrażeń oraz inspiracji – tak zrodził się pomysł stworzenia serii filmów Hardscape Evening, czyli Mistrzowskie Aranżacje, oczywiście z udziałem Marcina Zająca.

Co jest najtrudniejsze w prowadzeniu hurtowni akwarystycznej z prawdziwego zdarzenia?

Każdego dnia muszę mierzyć się z wieloma trudnościami. Import towaru z całego świata niesie za sobą wiele ryzyka. Jest rozciągnięty mocno w czasie, a po drodze może wydarzyć się wiele sytuacji niezależnych od nas, jak chociażby wspomniana pandemia, zamknięcie Kanału Sueskiego, konieczność opływania przez statki Afryki, ataki pirackie czy działania wojenne na Morzu Czerwonym. Ponadto ciągle zmieniające się przepisy, rozporządzenia, wytyczne, obostrzenia dotyczące importu niektórych wyrobów (na przykład ze stali), zmieniające się kursy walut oraz koszty transportu. Do tego dochodzi wymagana stosowna dokumentacja, spoczywająca na mnie jako osobie wprowadzającej dany towar na teren Unii Europejskiej. Nie brakuje wewnętrznych kontroli z powszechnie znanych instytucji i urzędów. To naprawdę potrafi utrudnić życie i spędzić sen z powiek.

A co Ci w tym biznesie dostarcza największej satysfakcji?

Lubię poznawać ludzi, lubię odwiedzać sklepy partnerskie, poznawać ich właścicieli oraz ich historie z cyklu „jak to się zaczęło”. Ogromnie dużo radości wywołują we mnie zadowoleni ze współpracy partnerzy i klienci końcowi, którzy chętnie wracają po moje produkty. Cieszę się, kiedy dostaję zdjęcie akwarium z miłą wiadomością, że moje produkty pomogły rozwiązać problem w zbiorniku czy że dzięki dekoracjom z mojej oferty udało się stworzyć piękną aranżację. Lubię dostawać informacje, że ktoś po obejrzeniu filmów z serii Hardscape Evning zakochał się w aquascapingu. Uwielbiam planować, organizować, tworzyć te eventy, a potem dzielić się powstałymi efektami.

Największą satysfakcję mam jednak podczas prowadzenia pokazów HE na żywo, kiedy wokół zbiornika zbiera się tłum ludzi, którzy z zaciekawieniem obserwują poczynania Marcina, uważnie słuchają tego, co ma do przekazania. Dotyczy to zwłaszcza dzieci, które często z szeroko otwartą buzią siedzą wytrwale do końca i obserwują każdy etap tworzenia zbiornika lub z zapałem garną się do pomocy przy przebieraniu skał i układaniu ich w akwarium. Ten widok wynagradza cały trud logistyczny takich pokazów i upewnia mnie w przekonaniu, że to, co robię, ma sens.

Które z oferowanych przez Aquaray produktów uważasz za topowe?

Topowa bez wątpienia jest linia produktów marki AZOO od Taikong Corporation, lidera w dziedzinie biotechnologi z prawie 50-letnim doświadczeniem. Bardzo rozpoznawalną marką jest również marka Rotala, a to głównie za sprawą topowego podłoża aktywnego Maflora Light i Maflora Intense. Do tego dochodzą oczywiście dekoracje premium od Rotali, skały i korzenie, których ofertę w ostatnim czasie bardzo rozszerzyliśmy. Nowością w ofercie Rotali są aluminiowe szafki i ultra transparentne akwaria za szkła Super Pure, które mam nadzieje wkrótce staną się rozpoznawalne tak samo jak szkła marki VIV.

O jaki asortyment chcielibyście w najbliższym czasie poszerzyć swoją ofertę?

Mam sporo pomysłów, głównie dotyczących oferty marki Rotala, ale na razie nie chcę zdradzać szczegółów. Jesteśmy w trakcie wdrażania całkiem nowej linii produktów, ale o tym też nieco później. Mogę zapewnić Cię, Pawle, że pojawi się reklama na łamach mA.

Misją firmy Aquaray czy – jak można przeczytać na waszej stronie – „celem nadrzędnym” jest edukacja i zbliżanie klientów do natury, poprzez zdrowy i właściwie funkcjonujący ekosystem w akwarium. Jakie konkretnie działania proponujecie, by to osiągnąć?

Tak! Chcemy przybliżyć naszym klientom „kawałek natury za szkłem”. Pragniemy, aby każdy z naszych klientów mógł cieszyć się swoim „kawałkiem” zieleni. Szczególnie cenimy współpracę z pasjonatami akwarystyki, nastawionymi zarówno na dobre zarobki i na jakość współpracy, ale przede wszystkim na dobrostan zwierząt. Prowadzimy wyspecjalizowaną hurtownię akwarystyczną zaopatrującą sklepy akwarystyczne i zoologiczne w wysokiej jakości preparaty, akcesoria i sprzęt niezbędny do stworzenia zdrowego ekosystemu, właściwej opieki nad akwarium i jego mieszkańcami. Większość importowanych produktów wypróbowaliśmy we własnych zbiornikach. Budujemy naszą ofertę w taki sposób, aby każdy akwarysta miał wybór i odnalazł u nas wszystko to, co niezbędne do utrzymania lub założenia zdrowego i pięknego akwarium. A niezdecydowanym zapewniamy fachowe doradztwo, liczne poradniki i ulotki edukacyjne. Rozwijamy również nasz kanał na YT, aby klienci również w ten sposób mogli czerpać wiedzę na temat naszych produktów. Pracując z klientami detalicznymi, wielokrotnie odsyłałam ich przed zakupem do poradników akwarystycznych, choćby Akwapedii, po to, aby najpierw zdobyli wiedzę na temat tego, jak prawidłowo prowadzić zbiornik. I żeby mogli odpowiedzieć sobie na pytanie: czy na pewno podołają temu wyzwaniu. A wszystko to w trosce o dobro przyszłych mieszkańców akwarium.

Sponsorujesz i wspierasz wiele wydarzeń i działań na niwie akwarystycznej – choćby rozmaite konkursy, warsztaty, spotkania. Jak oceniasz edukacyjną wymierność tych działań na rodzimym gruncie?

Generalnie wspieram wydarzenia, które, moim zdaniem, wnoszą wartość do świata akwarystyki. Współpracuję z osobami, które czują podobnie jak ja i stawiają niekoniecznie na ilość, a na jakość, które są świadome i traktują akwarystykę przede wszystkim jako hobby, a dopiero potem jako biznes. Nie możemy zapominać, że ryby, krewetki, ślimaki to żywe stworzenia, które, choć głosu nie mają, to czują tak samo jak pies czy kot. I musimy stworzyć im godne warunki do życia. Wówczas one odwdzięczą się nam i będą prawdziwą ozdobą naszego akwarium. Z każdego spotkania akwarystycznego, wystawy, targów można wynieść nową wiedzę dla siebie, jak również podzielić się z innymi swoimi spostrzeżeniami, wiedzą czy nowinkami.

Zapytam Cię na koniec prywatnie: jaki rodzaj akwarystyki jest Ci najbliższy, który typ akwarium kradnie Twoje serce?

Moje serce skradły prace geniusza, artysty, prekursora akwarystyki naturalnej i sztuki aquascapingu, japończyka Takashiego Amano. Aquascaping to wspaniała sztuka łącząca w jedną całość wszystkie elementy, które według mnie są w akwarium niezbędne, to znaczy: rośliny, skały, korzenie, ryby i krewetki. Cieszę się, że w Polsce mamy tak wielu utalentowanych aquascaperów i miłośników podwodnych ogrodów. We mnie też drzemie artystyczna dusza – prywatnie uwielbiam tworzyć i kreować. Najbardziej lubię łączyć część podwodną z nadwodną, od dziecka lubiłam otaczać się zielenią kwiatów i roślin doniczkowych. Teraz z powodzeniem łączę to w małych otwartych zbiornikach, ale w głowie siedzi mi już od dawna poważny, duży projekt czterometrowego akwarium z wystającymi korzeniami – zbiornika połączonego z żywą, zieloną ścianą roślin, spływających wprost do wody; w wodzie zaś pływające stado Manacapuru. To jak przenieść fragment Amazonki do własnego salonu i cieszyć się nim przez cały rok…

Już teraz zapraszam do prezentacji tego efektownego akwarium na łamach mA!  

Magazyn Akwarium czasopismo 4/2025

Magazyn Akwarium nr 4/2025 (212)

Zakres cen: od 15,90 zł do 22,90 zł

Magazyn Akwarium: ogólnopolski dwumiesięcznik drukowany lub w pliku PDF. 108 stronic (łącznie z okładkami), bogato ilustrowany.

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button