ArtykułyWydarzenia

Od amatorskiego akwarium do mistrzostwa w aquascapingu

Aquascaping

Łukasz Ciszkowski: Od amatorskiego akwarium do mistrzostwa w aquascapingu

Gdy trzy lata temu zaczynałem oglądać na YouTubie poradniki o tym, jak tworzyć aranżacje akwarystyczne, nawet nie przypuszczałem, że stanie się to moją pasją i osiągnę w tej dziedzinie jakiekolwiek sukcesy. Miałem 120-litrowe akwarium z kilkoma roślinami i „zupą rybną” pływającą wewnątrz. Dziś mogę pochwalić się mistrzostwem Europy w aquascapingu zdobytym w grudniu 2021 roku oraz pracami konkursowymi w zaszczytnym TOP 100 światowego rankingu IAPLC.

Początki bywają wyboiste

Sam często zastanawiałem się jak to możliwe, że ktoś jest w stanie stworzyć akwarium z niesamowitą aranżacją, świetną kondycją roślin, rybami pływającymi jak zaczarowane, i do tego wszystkiego wygrywać międzynarodowe konkursy. To była zupełnie inna liga. Coś nieosiągalnego dla mnie. Widziałem, co tworzą najlepsi, słuchałem ich porad, zapisywałem na telefonie zdjęcia z procesu powstawania ich prac. W teorii poznawałem kolejne zasady, style, widziałem najczęściej popełniane błędy…

konkursy akwarystyczne
Moje pierwsze akwarium

W praktyce jednak przez kolejnych kilka miesięcy moje akwarium niewiele się zmieniło, a efekty moich działań były bardzo przeciętne. Lekko zrezygnowany doszedłem do wniosku, że to wszystko na pewno wina mojego amatorskiego zestawu akwarystycznego, który nie daje mi takich możliwości, jakich bym sobie życzył. Zacząłem szukać ogłoszeń, aukcji oraz ofert sklepów internetowych ze sprzętem lepszej jakości i kompletować swój wymarzony zestaw. Tak trafiłem na świetną (i wcale nie tanią) lampę… która przestała niestety działać po tygodniu od zakupu.

Reklamacja życia

Byłem załamany. Wydawałem na akwarium niemal wszystkie swoje oszczędności i zamiast efektu WOW dostałem zepsutą lampę. Jednak to właśnie ta lampa zmieniła wiele w mojej amatorskiej rzeczywistości. Okazało się bowiem, że urządzenie jest na gwarancji jednego z salonów akwarystycznych w Warszawie, mogę tam pójść i je wymienić. Tak trafiłem do Aqua Show Michała Adamka. Gdy wszedłem tam po raz pierwszy, zupełnie zapomniałem o lampie i o moich problemach. Akwaria, które tam zobaczyłem, i pierwsza rozmowa z Michałem sprawiły, że mój akwarystyczny świat zmienił się diametralnie. Wsiąkłem w to zupełnie. Zobaczyłem niesamowite materiały, proste sposoby ich łączenia i człowieka, który chciał dzielić się swoją wiedzą. Tak to wszystko się zaczęło.

Pierwsza wygrana

Po kilku wizytach w Aqua Show zacząłem wierzyć, że naprawdę jestem w stanie zmienić coś w moim akwarium. Zacząłem układać pierwsze aranżacje w piaskownicy hardscape roomu pod bacznym okiem mistrza. On też obserwował. Po miesiącu moich prób stwierdził, że powinienem wziąć udział w konkursie, który odbędzie się niedługo w Łodzi. W konkursie?! JA?! Byłem przerażony i pewny, że nie skończy się to niczym dobrym. Próbowałem podziękować i odmówić, ale Michał był nieugięty. Tak trafiłem na listę uczestników Pet Fair Aquascaping Contest 2019.

Wtedy równie dobrze moja przygoda z aquascapingiem mogła się zakończyć. Dlaczego? Stworzyłem w domu bryłę mojej aranżacji, a na miejscu miałem obsadzić ją roślinami i przygotować do oceny sędziów. Problem w tym, że na dzień przed zawodami postanowiłem przepłukać ją w wannie. Pech chciał, że podczas jej przenoszenia cała się rozpadła i zostałem z kilkoma większymi i mniejszymi fragmentami skał. Trzy razy zawracałem do domu w drodze do Łodzi, mówiąc sobie, że to nie ma sensu. Gdy jednak dojechałem, rozłożyłem wszystko i zacząłem nad tym pracować, okazało się, że całkiem dobrze to wszystko wygląda. Nie spodziewałem się jednak, że moja praca zostanie oceniona najwyżej i wygram ten konkurs. To był dla mnie szok, ale też ogromna motywacja do dalszego działania.

Nowe znajomości i klienci

W Łodzi nie tylko uwierzyłem w swoje możliwości. Poznałem tam wielu fantastycznych ludzi, którzy zajmowali się aquascapingiem od dłuższego czasu i z którymi złapałem dobry kontakt. Tam dowiedziałem się również o specjalnej grupie na Facebooku – o nazwie Aquascaping Poland. Rozmowy i dyskusje z tymi ludźmi wiele mi dały. Nie tylko odważyłem się tworzyć, ale też miałem grono życzliwych osób, które zawsze mogłem poprosić o pomoc czy poradę. Niedługo później zaczęli odzywać się do mnie znajomi, którzy usłyszeli o mojej nowej pasji i zobaczyli moje prace na Facebooku czy Instagramie. Chcieli mieć u siebie w domu ładne, dobrze funkcjonujące akwarium, i chcieli, żebym to ja założył im to akwarium. Tak zacząłem ćwiczyć swoje umiejętności, uczyć się na błędach i zdobywać doświadczenie. W niedługim czasie stworzyłem kilkanaście aranżacji, o które musiałem zadbać. Wtedy po raz pierwszy usłyszałem o międzynarodowym konkursie IAPLC.

Droga do TOP 100

W małym dwupokojowym mieszkaniu mieścimy się z żoną, psem Kulą i kotem rosyjskim. Wraz z rozwojem moich aquascapingowych zainteresowań zaczęło w nim przybywać również akwariów. Trzydziestolitrowa kostka w łazience, trochę większe akwarium przy kanapie, kolejna ozdoba akwarystyczna na stole, a wysoko na szafie zbiornik techniczny z hodowlą roślin. I wiecie co? Do tego wszystkiego chciałem zmieścić jeszcze konkursowy zbiornik o wymiarach 120x50x50 cm! Dziadek zrobił dla mnie stelaż, który obiłem płytą meblową. Akwarium dostałem na urodziny, a lampę kupiłem na jakiejś aukcji. Tak zaczęło się tworzenie mojej pierwszej pracy konkursowej. Poświęciłem jej trzy miesiące, walcząc z glonami, później z kondycją roślin, serwisując, przycinając, a następnie dopracowując szczegóły. Po wykonaniu zdjęcia finałowego wysłałem zgłoszenie i pozostało mi czekanie.

aquascaping

Czekać musiałem od maja do sierpnia, więc zdążyłem w tym czasie ochłonąć. Obstawiałem, że mogę znaleźć się między 300. a 500. miejscem, i szczerze cieszyłbym się z takiego debiutu, zwłaszcza, że w tym konkursie bierze udział kilka tysięcy osób z 83 państw. Dlatego informacja o uzyskaniu 93. miejsca i wyczytanie mojego nazwiska wśród 100 najlepszych zawodników świata było dla mnie szokiem. Oprócz mnie w TOP 100 konkursu IAPLC 2020 znalazło się dwóch Polaków – Michał Adamek i Adam Paszczela. Stanąć z nimi w jednym szeregu było dla mnie ogromnym zaszczytem. Niezależnie od tego, że wiele osób studziło emocje, mówiąc, że jest to szczęście debiutanta i będzie mi bardzo trudno powtórzyć ten sukces, nie przejmowałem się. Robiłem swoje. Choć przyznaję – chciałem udowodnić, że się mylą.

Efekt kuli śnieżnej

Wygrana w konkursie w Łodzi sprawiła, że uwierzyłem w siebie. Natomiast wygrana w IAPLC – bo tak traktuję zdobycie 93. miejsca w tak prestiżowym konkursie – spowodowała, że wielu ludzi uwierzyło w moje umiejętności. Najpierw posypały się gratulacje, ale chwilę później pojawiły się oferty od firm i możliwości, o których wcześniej nawet nie pomyślałem. Zacząłem udzielać się w różnych projektach, brać udział w coraz większej liczbie konkursów i sprawniej nagrywać własne materiały. Nawiązałem współpracę z wieloma świetnymi osobami, firmami oraz wziąłem udział w kilku bardzo ciekawych przedsięwzięciach. Rozwinąłem swoją firmę, świadczącą usługi zakładania i serwisowania akwariów. Moimi klientami stali się nie tylko znajomi i ich znajomi. Zacząłem realizować duże zlecenia dla biur, restauracji i osób prywatnych, które odnalazły mnie w internecie. Jednym z takich zleceń było stworzenie dwóch dużych akwariów w prestiżowym lokalu w ścisłym centrum Warszawy – przy skrzyżowaniu ul. Nowy Świat i Świętokrzyskiej. To piękne doświadczenie. Móc widzieć ludzi, którzy oglądają twoją pracę w miejscu publicznym. Jako element wystroju towarzyszy im przy kolacji, zabawie, spotkaniu ze znajomymi.

Do mistrzostwa

W tym czasie dowiedziałem się o europejskich mistrzostwach w aquascapingu (European Aquascaping Championship) i zakwalifikowałem się do finałowej trzydziestki najlepszych aquascaperów tych zawodów. Początkowo wszyscy mieli przylecieć na targi akwarystyczne i stanąć do rywalizacji na żywo. Ostatecznie jednak, ze względu na rozwijającą się pandemię i kwestie bezpieczeństwa, każdy zawodnik otrzymał pakiet startowy do domu (tak – oznaczało to kolejne akwarium w moim małym mieszkaniu). W pakiecie było akwarium UltraScape z oświetleniem od Aquael, szafka, filtr, podłoże, materiały. Dosłownie wszystko. Moim zadaniem było stworzyć aranżację i przez dwa kolejne miesiące się nią opiekować. Czasu, żeby zbiornik dojrzał i żeby doprowadzić kondycję roślin do szczytowej formy, było naprawdę niewiele. Dodatkowym utrudnieniem był obowiązek pozostawienia hardscape bez zmian przez cały ten czas i cykliczne przesyłanie do organizatorów zdjęć z postępów. Dla mnie jednak największym stresem było chyba to, że takie autorytety i legendy aquascapingu jak Takayuki Fukada, Herry Rasio czy Filipe Oliveira mieli oceniać moje umiejętności. Łącznie było aż siedmiu sędziów z całego świata. Dokładnie 4 grudnia 2021 odbyła się gala finałowa, na której wyczytywano punktację zawodników i przyznane im miejsca. Czekałem na swoje nazwisko, ale wciąż go nie podawali. Rozpoczęło się wyczytywanie najlepszej dziesiątki, a później pięciu najlepiej ocenionych zawodników. Gdy pozostały do wyczytania już tylko wyniki dla TOP 3, serce waliło mi jak młot. Wszystko odbywało się online, a ja miałem poczucie, jakbym tam był i tłum ludzi wpatrywałby się prosto we mnie. Długo nie docierało do mnie, że wygrałem. Nie pamiętam, co mówiłem, gdy połączyli się ze mną podczas trwania gali i na żywo pytali o moje odczucia. Gdyby nie to, że gala została nagrana i można ją obejrzeć na stronie join-eac.com, to chyba do dzisiaj bym nie wiedział.

Każdy może zostać mistrzem

Moja trzyletnia przygoda z aquascapingiem wygląda momentami jak piękny sen. Zaczynałem ją od prostego akwarium amatorskiego. Chciałem się rozwijać, włożyłem w to bardzo dużo pracy i miałem pewnie trochę szczęścia. W kolejnym roku po debiucie w konkursie IAPLC po raz kolejny osiągnąłem ogromny sukces i uzyskałem 80. miejsce wśród 2617 zawodników z 84 krajów. Udowodniłem sobie i innym, że kwalifikacja do TOP 100 w konkursie IAPLC jest dla mnie osiągalna i jest powtarzalna. Pokazałem, że potrafię stworzyć dobrą pracę konkursową i walczyć o najlepsze wyniki. Poprzez moją historię chciałbym przekazać każdemu akwaryście, że niezależnie od miejsca, w którym się znajduje ze swoją pasją, jest w stanie osiągnąć wszystko. Pomimo kilku sukcesów mam też świadomość, że jestem dopiero gdzieś na początku drogi i jeszcze wiele muszę się dowiedzieć, nauczyć oraz doświadczyć. Jestem zdania, że to właśnie ciągła praca nad tym, co robimy, sprawia, że stajemy się coraz lepsi. Mam to szczęście, że uwielbiam tworzyć aranżacje i możliwość doskonalenia tej umiejętności to dla mnie najwyższa możliwa nagroda.

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Sprawdź również
Close
Back to top button