Artykuły

Przewodnik po świecie pielęgnic z Jeziora Wiktorii: recenzja książki

Krzysztof Haja opisuje, jak wielkie wrażenie wywarł na nim przeczytany kiedyś artykuł Mirosława Cellera, opublikowany w dawnym „Akwarium”. Materiał ten, prezentujący gębacza trójbarwnego, stał u początków życiowej fascynacji młodego wówczas akwarysty pielęgnicami zamieszkującymi Jezioro Wiktorii.

I oto wydaje się, że napisana trzy dekady później książka samego Hai odegra nie mniejszą rolę, mądrze wpływając na wybory i przekonania rodzimych akwarystów.

Pielęgnice Jeziora Wiktorii to licząca ponad 250 stron, solidnie wydana, a nade wszystko klasycznie i przejrzyście skomponowana pozycja. W nieomalże podręcznikowym rozdziale „Portret Jeziora Wiktorii” autor zaznajamia nas z położeniem i topografią tego drugiego co do wielkości słodkowodnego zbiornika na świecie, a także z klimatem i warunkami środowiskowymi tam panującymi.

Zaraz potem natrafiamy na rozdział pt. „Geneza, czyli skąd w Jeziorze Wiktorii wzięły się pielęgnice”. W przystępny nawet dla laika sposób Haja opowiada o historii jeziora, a także o dziejach zasiedlających je gatunków (ciekawostką jest fakt, że autochtoniczne rozróżnianie „wiktoriańskich” pielęgnic na Satu i Furu znalazło potem odzwierciedlenie w systematyce naukowej). O specyfice tego iście Darwinowskiego akwenu świadczy zjawisko radiacji adaptacyjnej – znane chociażby badaczom Tanganiki – sprowadzające się do rozprzestrzeniania się gatunków po jeziorze i do zasiedlania różnych, odrębnych nisz ekologicznych, a potem do sukcesywnego przystosowywania się do pobierania konkretnego rodzaju pokarmu i postępującej specjalizacji. W kontekście Jeziora Wiktorii możemy nawet mówić o fenomenie i unikatowości: oto zamieszkujące ów zbiornik gatunki wciąż ewoluują – pojawiają się, giną i zmieniają się dosłownie na naszych oczach.

Z rozdziału pt. „Morfologia, ekologia i biologia gębaczy” dowiadujemy się niemało o różnych biotopach spotykanych w samym akwenie i o tym, że „liczba gatunków plemienia Haplochrominii w Jeziorze Wiktorii jest obecnie szacowana na około 700, z czego większość nie została opisana naukowo, lecz jedynie zidentyfikowana”. Haja ze znajomością rzeczy pisze o specyficznych przystosowaniach gębaczy – na przykład o atrapach jajowych widocznych na płetwie odbytowej samców jako o innowacji generującej ich sukces ewolucyjny.

Ściśle o problemach taksonomicznych traktuje rozdział następny – „Historia badań i systematyki pielęgnic z Jeziora Wiktorii” – w którym autor dobitnie pokazuje, na czym polegają problemy z pełną i jednocześnie logiczną, a zatem komplementarną systematyką tych ryb. Kontrowersje sprowadzają się między innymi do tego, że – z jednej strony – taksony tam występujące cechuje wielka różnorodność, a z drugiej – są one naznaczone nader bliskim stopniem pokrewieństwa, co prawdopodobnie spowodowane jest pochodzeniem od jednego gatunku pierwotnego, superprzodka, który u zarania wykazywał niebywałe zdolności adaptacyjne.

Natomiast zagadnienia poruszone w rozdziale „Współczesne problemy Jeziora Wiktorii” zainteresują chyba każdego laika-miłośnika czy przyrodnika, który serio przejmuje się dobrostanem zwierząt na naszej planecie. Oczywiście samo zarybianie okoniem nilowym, który bez pardonu rozpoczął proces eliminacji zastanych populacji Furu, to tylko przysłowiowy wierzchołek góry lodowej. Tak czy owak, ów „żarłoczny, drapieżny najeźdźca”, wobec którego niewielkie pielęgnice nie zdążyły wykształcić mechanizmów obronnych, przez około 30 lat od introdukcji wytrzebił z toni wodnej mniej więcej 200 gatunków.

Najciekawsze – z punktu widzenia zarówno profesjonalnych hodowców, jak i mniej wprawnych amatorów akwarystyki – pozostają dwa następne rozdziały. Pierwszy, zatytułowany „Hodowla gębaczy”, mimo że objętościowo skromny, przynosi niezbędne kwantum praktycznej wiedzy, która pozostaje przecież efektem nietuzinkowych doświadczeń autora. Czytelnik znajdzie tu konkretne porady odnośnie urządzenia zbiornika, przygotowania wody, doboru obsady, a także żywienia ryb i ich rozmnażania, na końcu zaś garść wskazówek i przestróg związanych z hodowlą.

Na spore uznanie zasługuje sztandarowy w tego typu publikacjach rozdział pt. „Katalog pielęgnic zamieszkujących Jezioro Wiktorii”, albowiem znalazły się w nim zarówno gatunki dość dobrze znane akwarystom, jak i takie, które nigdy nie były trzymane w akwariach. Co więcej, w owym encyklopedycznym przeglądzie uwzględniono również taksony niemal nieznane, wzmiankowane dotąd na podstawie bodaj jednego oficjalnie złowionego osobnika. Doskonale wkomponowane teraz w całość czynią z książki cenne kompendium wiedzy o ichtioafaunie tego unikatowego akwenu.

Dodać należy, że większość opisów inkrustowana jest fotografiami (a także ilustracjami wykonanymi przez autora). I choć nie wszystkie zdjęcia są najwyższej jakości – niektóre wydają się nadmiernie wyostrzone, inne zaś kolorystycznie podrasowane – to jednak trudno sobie wyobrazić, by książka mogła się bez nich obyć. Znakomitego wrażenia całości nie psują nawet uchybienia korekty i drobne usterki językowe. Jak na to, że publikacja została wydana praktycznie własnym sumptem – należy się małe „mistrzostwo świata”.

W rozmowie opublikowanej w poprzednim numerze mA Krzysztof Haja wyznał, że został „ugryziony przez Afrykę” i że wróci tam na pewno. Niecierpliwie zatem czekam na jego kolejne publikacje. Tymczasem Pielęgnice Jeziora Wiktorii stawiam na zaszczytnym miejscu w swojej „ichtiologicznej” biblioteczce – tuż obok pozycji Ada Koningsa o pielęgnicach z Malawi i Tanganiki. Tworzę w ten sposób małą trylogię poświęconą fascynującym rybom z Wielkich Jezior Afrykańskich.

Paweł Czapczyk

 

Ksiażkę można kupić, kontaktując się z autorem:
haplochromis.unl.pl@gmail.com

Krzysztof Haja, Pielęgnice Jeziora Wiktorii, FURU PRESS, wyd. 1, 2017,  ss. 256.

Opublikowano drukiem w Magazynie Akwarium nr 4/2017 (164).

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Tagi
Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close