ArtykułyPorady

Wybieramy filtr wewnętrzny: Jakość wody w akwarium część 1

Porady akwarystyczne. Podstawy akwarystyki

Odpowiednia jakość wody w akwarium jest nieodzownym warunkiem stworzenia optymalnego środowiska dla utrzymywanych przez nas w domu roślin i zwierząt. Dotyczy to zarówno zbiorników dekoracyjnych i towarzyskich, jak i specjalistycznych, hołdujących akwarystyce naturalnej czy konkretnemu odwzorowaniu jakiegoś wodnego biotopu czy siedliska. Nic dziwnego, że nasz redakcyjny cykl, opowiadający o jakości wody, a szerzej: o podstawach akwarystyki amatorskiej, zaczynamy właśnie od filtra. Od urządzenia, bez którego większość pasjonatów nawet nie pomyśli o założeniu i postawieniu swego pierwszego bądź kolejnego zbiornika.

A skoro cała rzesza hobbystów twierdzi, że być może najważniejszym elementem wyposażenia akwarium jest filtr, to przy jego zakupie nie warto oszczędzać. Nie warto kupować urządzeń najtańszych, opatrzonych etykietą „no name”. Albowiem bezawaryjność i niezawodność, a przynajmniej łatwy dostęp do serwisu gwarancyjnego, to cechy, którymi odznacza się dobry markowy filtr.

Zapamiętajmy: bez sprawnie działającego filtra nawet najpiękniejsze akwarium z rzadkimi czy choćby popularnymi tylko gatunkami ryb może zamienić się w niedługim czasie w cuchnące bagienko. Aby nie dopuścić do tego, czyli do efektu mętnej wody, totalnego zamulenia, plagi glonów i nieprzyjemnej woni dobywającej się ze zbiornika – w akwarium należy zainstalować wydajny system filtrujący.

Rodzaje filtrów

Najpopularniejszym i najczęściej stosowanym w hobbystycznej literaturze przedmiotu kryterium podziału filtrów jest ich ostateczna lokalizacja, czyli docelowe miejsce ich zamontowania i funkcjonowania. Zgodnie z tym kryterium wyróżniamy:

filtry wewnętrzne (montowane i działające wewnątrz akwarium);

filtry zewnętrzne (instalowane poza akwarium lub w styczności z nim – w szafce pod zbiornikiem lub pod pokrywą, albo też na krawędzi tylnej bądź bocznej szyby).

Wkłady do filtra

Obecnie stosuje się całą mnogość mediów filtracyjnych, czyli materiałów zatrzymujących zawiesiny i stanowiących miejsce osiedlania się pożytecznych bakterii. Są to na przykład: wata, włóknina, gąbka, keramzyt, rurki ceramiczne, biokulki, węgiel aktywowany, żwirek amonowy itd.

Substraty te układa się w filtrze warstwowo, umieszcza je jako wkłady lub nasadza się je na rurę wlotową różnych rodzajów filtrów.

Chodzi o zapewnienie trojakiego rodzaju filtracji:

  • mechanicznej (fizycznej) – polegającej na wstępnym oczyszczaniu wody z widocznych gołym okiem zabrudzeń: zawiesin i unoszących się cząstek organicznych, takich jak kał ryb, drobne fragmenty roślin, resztki pokarmowe itp.;
  • biologicznej – niedocenianej zwykle przez początkujących akwarystów, a bodaj najważniejszej; polega ona na rozkładzie amoniaku i azotynów, czyli na zainicjowaniu i usprawnieniu procesu zwanego obiegiem azotu w akwarium (proces ten staje się możliwy dzięki osiedleniu się w filtrze różnych szczepów bakterii nitryfikacyjnych);
  • chemicznej – sprowadzającej się do usuwania z wody akwariowej toksycznych soli metali ciężkich, podanych rybom lekarstw i wszelkich innych – w dłuższej szkodliwych substancji.

Zapamiętajmy: gąbka, wata i inne media służące do mechanicznej filtracji powinny być czyszczone regularnie. Wychwytując cząstki organiczne, łatwo się zapychają, tracą przez to efektywność. Gąbki nie wolno płukać pod bieżącą wodą kranową, gdyż osiadłe na substracie bakterie nitryfikacyjne są bardzo wrażliwe na wszelkie chemikalia (o chlorze i jego pochodnych nie wspominając). Poszczególne wkłady i części filtra najlepiej myć w wodzie akwariowej, pobieranej podczas podmiany.

Filtr wewnętrzny – tak! Ale jaki?

Na pierwszy ogień w naszym cyklu idą filtry wewnętrzne. To efektownie zazwyczaj wyglądające i efektywnie (w ramach swoich gabarytów) pracujące urządzenia, które stoją na straży czystości i jakości wody w akwariach o małej i średniej objętości. Filtry wewnętrzne bywają też z powodzeniem wykorzystywane jako wsparcie bądź dodatkowy element zestawu filtracyjnego w zbiornikach dużych i specjalnie dużych.

Ich niewątpliwą zaletą jest to, że są proste w montażu, łatwe w obsłudze i bezproblemowe w czyszczeniu. I bądźmy szczerzy, filtry wewnętrzne – przynajmniej te wybierane przez nas z oferty renomowanych firm – są zazwyczaj bezawaryjne. A gdyby nawet doszło w wyniku ich użytkowania do uszkodzenia bądź jakiejś awarii, nie grozi nam w takim przypadku to, co jest zmorą wielu początkujących akwarystów – wyciek wody z akwarium…

Jedyną – by tak rzec – wadą filtrów wewnętrznych jest fakt, iż zajmują one przestrzeń użytkową w akwarium. Ale ich obecność łatwo zamaskować odpowiednio wymodelowanym tłem strukturalny, dekoracjami w postaci grot, kamieni czy korzeni czy też właściwie nasadzoną roślinnością (nurzańce, kryptokoryny, żabienice itp.). Wada ta jednak zamienia się rychło w zaletę, kiedy okazuje się, że pod akwarium lub obok niego nie mamy dużo wolnego miejsca do zainstalowania osprzętowania, albo też – patrząc ze stricte estetycznej strony – nie chcemy, by którekolwiek z urządzeń wychodziło poza bryłę samego zbiornika.

Na co zwrócić uwagę podczas wyboru i zakupu filtra?

Przy zakupie filtra wewnętrznego powinniśmy, po pierwsze, sprawdzić, czy dobrze wpasuje się on swoimi gabarytami (długość, szerokość) i kolorystyką do wykreowanego przez nas podwodnego świata. Zasadniczo wszystkie filtry wewnętrzne doskonale konweniują swym kształtem z klasycznymi zbiornikami sześciennymi i panoramicznymi. Przy czym niektórzy akwaryści szczególnie sobie cenią tzw. filtry narożnikowe (typu „korner”).

Po drugie, istotny jest sposób stabilizowania i poziomowania filtra w akwarium – zwykle najlepsze mocowanie zapewniają czepne przyssawki. Dodatkowym atutem, jeśli idzie o podłączanie filtra do sieci elektrycznej, będzie kabel zakończony wtyczką – im ten kabel dłuższy, tym oczywiście lepiej.

Po trzecie, warto zwrócić uwagę na kwestię regulacji ilości i kierunku wypływu wody. W przyzwoitych filtrach oba aspekty mogą być przez nas kontrolowane i modyfikowane. Dobrze, jeśli strumień możemy w filtrze ustawić tak, iż będzie omywać dowolne, a wybrane przez nas miejsce w akwarium. Niekiedy w zestawie producenci zapewniają dyszę szerokostrumieniową oraz deszczownię, która dodatkowo – nie powodując nadmiernego ruchu wody w akwarium – natlenia środowisko wodne.

Po czwarte, powinna nas zainteresować sama wydajność filtra i pobór prądu
Generalna zasada jest taka, że w ustabilizowanym zbiorniku, w którym pływa niewiele małych ryb, stosujemy filtr o adekwatnej wydajności i mocy, kierując się wskazówką producenta podaną na opakowaniu. Ale zawsze wtedy, gdy trzymamy ryby duże, w większej liczbie lub hodowane przez nas gatunki cechuje obfita przemiana materii, sięgamy po filtr, którego nominalnym przeznaczeniem jest znacznie większe akwarium.

Po piąte, zwracamy uwagę na rodzaj mediów filtracyjnych i potencjalną łatwość ich wymiany. Większość współczesnych filtrów wewnętrznych ma charakter modułowy. Media filtracyjne (np. szorstka gąbka o szerokich oczkach, włóknina, biokulki) umieszczamy wówczas w specjalnych koszyczkach, które bez problemu wyciągamy, odczepiając jeden moduł: robimy to bez demontażu całego filtra. Dzięki takiemu kolumnowemu (sytuowanemu w pionie) układowi modułowemu uskuteczniona zostaje filtracja mechaniczna (z resztek organicznych), a także biologiczna (redukująca poziom toksycznych związków azotowych). Na mediach filtracyjnych osiadają bowiem pożyteczne bakterie nitryfikacyjne. Ich zarodowe kultury kupujemy w sklepach zoologicznych w postaci tzw. biostarterów.

Alternatywa istnieje

Zupełnie innym, alternatywnym rozwiązaniem, znanym w akwarystyce od dawna, i jeszcze dziś nieraz stosowanym, są tzw. filtry podżwirowe. Warstwą filtrującą, jak sama nazwa wskazuje, jest w tym wypadku samo podłoże, czyli substrat złożony na przykład z drobnego żwiru, pokruszonej lawy wulkanicznej czy spiekanej glinki. Na substracie tym osadzają się pożyteczne bakterie i wtedy taki filtr dobrze spełnia swoje zadanie. Ale uwaga – tego rodzaju systemu nie należy stosować w przypadku hodowli ryb kopiących (szukających pożywienia w gruncie, aranżujących sobie rewiry i zmieniających przestrzeń życiową) czy wręcz zakopujących się w podłożu. Również w przypadku uprawy roślin zakorzeniających się w substracie użycie filtra podżwirowego jest wysoce wątpliwe.

Zapamiętajmy: filtry – zwłaszcza te, które generują spory przepływ i ruch wody w zbiorniku, powodujący pofałdowanie jej powierzchni – w wydatny sposób przyczyniają się do natleniania wody w akwarium. Jeśli w dodatku są one wyposażone w funkcje napowietrzania, to taki rodzaj natlenienia często wystarcza przy normalnym, planowo urządzonym i dobrze funkcjonującym zbiorniku, w którym nie ma przegęszczenia ryb, utrzymana jest za to równowaga biologiczna.

Przestroga dla początkujących

Na koniec powiedzmy sobie wprost i szczerze o jednej niezmiernie istotnej, a praktycznej sprawie: filtra nie wyłączamy – ani na noc, ani na czas naszej nieobecności w domu! Dopuszczalne są jedynie chwilowe przestoje w jego pracy. Jakie i kiedy? Na przykład wtedy, kiedy karmimy ryby pokarmem, który mógłby zostać przez filtr wciągnięty/zassany albo podczas krótkotrwałego czyszczenia i konserwacji urządzenia. Przyjmuje się, że maksymalny przestój w pracy systemu filtrującego winien trwać nie dłużej niż 15–25 minut. Jeśli natomiast filtr (bez całkowitego zresetowania jego zawartości, czyli wymiany lub przynajmniej gruntownego oczyszczenia wkładów/mediów filtracyjnych) uruchomimy po kilku bądź kilkunastu godzinach, czeka nas niechybna klęska ekologiczna w zbiorniku. Pożyteczne bakterie odpowiedzialne za filtrację biologiczną w tym czasie nieuchronnie zakończą swój żywot i filtr – zamiast czyścić – stanie się przyczyną katastrofy: jego zawartość będzie dla naszego podwodnego mikroświata tym, czy wyciek oczyszczalni ścieków do czystej rzeki.

Redakcja mA

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button