Molinezje z rodzaju Poecilia

2,94 

Artykuł w pliku PDF o objętości 13s. A4. Plik jest wysyłany po zatwierdzeniu wpłaty.

Fragment artykułu: Hubert Zientek: O wybranych molinezjach z rodzaju Poecilia inaczej… Opublikowano drukiem w Magazynie Akwarium nr 1/2026 (215).

[fragment artykułu]

Gdy myślę o molinezjach, to zawsze na plan pierwszy, niejako podświadomie, wysuwają się te smoliście czarne. To właśnie tę pospolitą odmianę polubiłem najbardziej, zapewne przez sentyment do czasów dzieciństwa (mimo że moje początki nie były łatwe, o czym poniżej). W niniejszym artykule chciałbym podzielić się z czytelnikami mA ciekawymi obserwacjami hodowlanymi – zarówno swoimi, jak i zaprzyjaźnionych hodowców. Niektóre mogą wydawać się zastanawiające, a nawet wzbudzać uzasadnione skądinąd kontrowersje, ja jednak określiłbym je raczej mianem nietypowych lub niestandardowych, bo odbiegających od ogólnie przyjętych prawd na temat chowu i rozmnażania tych popularnych w naszych akwariach ryb. Niemniej, warto się z nimi zapoznać, gdyż niewątpliwie są interesujące i wnoszą coś nowego do ogólnodostępnej wiedzy.

Pamiętam, gdy jako sześcioletnie dziecko słuchałem z rozdziawioną buzią opowiadań ojca o rybach, które chował w ponad 200-litrowym, ramowym rzecz jasna, akwarium. W owym czasie pływało w nim kilka dorodnych skalarów, wyrośniętych czerwonych mieczyków oraz jednolicie czarnych molinezji. I to od tych ostatnich, w moim przypadku, wszystko się zaczęło, choć zgoła nie bez problemów. Pewnego dnia bardzo zapragnąłem mieć taką właśnie czarną rybkę (i tylko ją), aby móc „hodować” ją w słoiku. Byłem do tego stopnia namolny i nieustępliwy, że chodziłem za ojcem krok w krok i ze łzami w oczach błagałem go, aby dał mi choć jedną swoją molinezję. Nie pomagały jego wyjaśnienia, że ryba nie będzie żyła w litrowym słoiku, że musi mieć odpowiednią temperaturę wody, zainstalowany napowietrzacz, rośliny wokół itp. Oczywiście argumentów rodzica nie przyjmowałem absolutnie do wiadomości. Kiedy już na dobre wpadłem w histerię, ojciec postanowił, że jak się uspokoję i będę grzeczny, to poprosi Świętego Mikołaja, aby ten przyniósł mi upragnioną rybkę na zbliżające się mikołajki. Tak też się stało. Rankiem owego dnia zobaczyłem, że na szafce nocnej przy moim łóżku stoi napełniony wodą słoik z kępką wgłębki na powierzchni i jeszcze z czymś… Jak oparzony wyskoczyłem z pościeli, aby z bliska obejrzeć to cudo. Oczom moim ukazała się niewielkich rozmiarów rybka, bardziej brązowa niż czarna, która leżała nieruchomo na dnie. Nie reagowała nawet wtedy, gdy pukałem palcami w ściankę słoika. Może nie żyje? – pomyślałem ze zgrozą. Ojciec szybko mnie uspokoił i wyjaśnił, że molka właśnie się najadła i teraz odpoczywa sobie po posiłku. Czekając przez kilka godzin na chwilę, aż się w końcu obudzi, odkryłem nagle, że owa wyśniona czarna rybka, będąca od tygodni przedmiotem moich westchnień i marzeń jest – o zgrozo – ulepiona z… plasteliny!. Wpadłem w histeryczną rozpacz, czując złość na ojca, że tak mnie nabrał i przez chwilę pozwolił żyć złudną nadzieją posiadania żywego pupila. Tak oto, dosyć trzeba przyznać stresująco, rozpoczęła się moja dziecięca przygoda z „akwarystyką”. Na szczęście początkowe rozczarowanie udało mi się ostatecznie przekuć na swoją korzyść. Rodzice bowiem szybko zrozumieli swój błąd i kupili mi małą, trzylitrową kulę wodną, co w tamtych czasach nie było niczym złym. To już jednak zupełnie inna historia…

Nota prawna © 2016 Pet Publications Sp. z o.o.
Zawartość udostępnianego pliku PDF jest wartością intelektualną chronioną prawem autorskim. Reprodukcja całości lub części zawartości pliku jest zabroniona bez pisemnej zgody firmy Pet Publications Sp. z o.o. Odbiorca publikacji ma prawo kopiować ją wyłącznie na urządzeniach, których jest właścicielem i na własny użytek.

Opinie

Na razie nie ma opinii o produkcie.

Napisz pierwszą opinię o „Molinezje z rodzaju Poecilia”

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button
×