ArtykułyWywiady

Karpie koi – ryby królewskie i przyjacielskie

Z Ernstem Driessenem, hodowcą karpi koi i właścicielem farmy Yoshikigoi Breeder Chocim, rozmawia Paweł Czapczyk

Chcę zamówić prenumeratę
Chcę zamówić ten numer

Paweł Czapczyk: Karpie koi wyhodowano w Japonii na początku XIX wieku. Czy wiadomo, kiedy i jak trafiły one do Polski?

Ernst Driessen: Jeśli chodzi o Polskę, czyli Pana i również mój obecny kraj, to – prawdę powiedziawszy – nie jesteśmy w stanie precyzyjnie określić, kiedy na naszych ziemiach pojawiły się pierwsze karpie koi. Nie wiemy też, czy najpierw trzymano je w placówkach publicznych lub instytucjach badawczych, czy może trafiły wpierw do rak prywatnych. Niemniej, poszczególne osobniki można było zobaczyć już z całą pewnością kilkanaście lat temu – pływały na przykład w Palmiarni Poznańskiej. Aczkolwiek ich obecność na dużą skalę stała się faktem dopiero za sprawą farmy Yoshikigoi Breeder Chocim, którą można nazwać pionierem tego typu przedsięwzięcia. Do dziś zresztą nasza farma pozostaje liderem na tym polu.

Kiedy konkretnie powstała Wasza farma i skąd wziął się na nią pomysł?

Pomysł przyszedł z Holandii. Właściwie przywiozłem go ze sobą, kiedy kilkanaście lat temu przyjechałem z Niderlandów do Polski i potem już tutaj zamieszkałem. Początkowo karpie koi stanowiły jedynie moje hobby, jednak z biegiem czasu moja pasja przeistoczyła się w całkiem duże przedsięwzięcie i spory biznes. I od dziesięciu lat rozwijamy się sukcesywnie. Można powiedzieć, że z niewielkiej hodowli sprowadzającej się początkowo do dwóch zewnętrznych stawów hodowlanych na otwartym powietrzu przeszliśmy długą drogę. Obecnie mamy bowiem sześćdziesiąt pięć stawów zewnętrznych i kilkadziesiąt basenów pod dachem, gdzie królują koi najwyższej jakości.

W ciągu kolejnych lat zdobywaliście prestiżowe nagrody na międzynarodowych konkursach i stopniowo rozszerzaliście swoją ofertę. Zapewne wpływaliście też na międzynarodowy rynek karpi koi…

Owszem. Rzeczywiście jest tak, jak Pan redaktor mówi. Do tej pory udało nam się zdobyć najbardziej prestiżowe i najważniejsze nagrody na wszystkich corocznych wystawach i konkursach europejskich – i to zaledwie w ciągu kilku lat. Początkowo jednak tych nagród było raptem kilka, bo i sam temat wystaw nie był nam znany zbyt dobrze i w konsekwencji nie wystawialiśmy zbyt dużej liczby naszych koi do konkursów. Co tu dużo kryć: podchodziliśmy z uznaniem i rezerwą do naszych utytułowanych rywali. Przysłowiową „wodą na młyn” okazało się natomiast uczestnictwo w Holland Koi Show w Arcen, gdzie wśród rozmaitych wystawców i faworytów (przede wszystkim z Japonii), na sto dwadzieścia kategorii zdobyliśmy aż dziewięćdziesiąt sześć nagród. Zupełnie nas to zaskoczyło, ale i ośmieliło. Pozwoliło również zacząć prężniej działać na rynku całej Europy i nawet  świata, bo obecnie sprzedajemy nasze koi nawet tak  wymagającym klientom, jakimi są odbiorcy w Stanach Zjednoczonych i Anglii. Zdobyliśmy uznanie wśród wysublimowanych hodowców, zapewniając sobie z nimi stałą współpracę.

W rodzimych basenach rybnych i oczkach wodnych wciąż jednak najpopularniejsze są karasie złociste. Spotykane są również złote orfy, jesiotry, liny… Wy jednak uparcie lansujecie modę na karpie koi. Dlaczego?

Odpowiem tak: moda na utrzymywanie pięknych oczek wodnych z ozdobnymi karpiami koi, czyli hobby, polegające na obcowaniu z dużymi rasowymi rybami, jest dobrze znane i wręcz powszechne w całej Europie Zachodniej. Zatem i do nas z Zachodu musi czy musiało trafić w końcu… I myślę, że posiadanie pięknie wybarwionej i osiągającej imponujący rozmiar, a nade wszystko oswojonej ryby, którą w przydomowym stawie karmimy prosto z ręki, bardziej cieszy oko, niż tropienie lina czy jesiotra, które widzi się w ułamku chwili i tak naprawdę nie sposób go podziwiać.

Czy widać już efekty Waszego oddziaływania? Czy polscy posiadacze przydomowych stawków i ogrodowych oczek wodnych zmieniają swe przyzwyczajenia i stają się zwolennikami chowu ozdobnych karpi?

Ależ oczywiście. Mamy już znakomite grono stałych klientów u nas w kraju, a coraz to nowi posiadacze ogrodów ze zbiornikami wodnymi kierują w naszą stronę różne pytania, będąc przyszłymi właścicielami koi. Bo trzeba wiedzieć, że karpie te należy traktować jak przyjaciół. Karp koi może stać się rzeczywistym przyjacielem swego opiekuna, rozpoznając go, reagując na jego pojawienie się w pobliżu wody, dając się pogłaskać, nakarmić z ręki itd.

A jak to wygląda w Europie i – szerzej – na świecie? W jakich krajach czy rejonach geograficznych jest dzisiaj największa moda na trzymanie u siebie koi?

Od samego początku do dziś macierzą i ostoją tej ryby pozostaje Japonia, w której tradycje hodowlane sięgają tysiąca lat wstecz. Jednak obecnie coraz prężniej działają duże hodowle na Zachodzie – zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych i Anglii, gdzie notuje się duże zainteresowanie i popyt na te ryby. Rosnącym w siłę rynkiem zbytu staje się dziś także Polska oraz kraje ościenne, położone za jej wschodnią granicą, a więc Litwa, Ukraina i Rosja. Warto przy okazji odnotować, że również nasi południowi sąsiedzi – Czesi i Słowacy – mogą pochwalić się całkiem pokaźną liczbą przydomowych oczek i stawów pełnych karpi koi.

Podobno niektóre osobniki traktowane są przez swoich właścicieli jako typowe zwierzęta domowe. Jak to możliwe?

Karp koi wyróżnia się wprost niebywałym zaufaniem do człowieka. Przez lata selekcji ryba ta zatraciła płochliwość i inne instynkty typowe dla formy dzikiej, stając się przyjaźnie nastawionym i ufnym zwierzęciem. Koi lubią więc przebywać w towarzystwie człowieka, wręcz bawić się z ludźmi i niejako dzielić się z nimi swoim spokojem, który wprowadzają, kiedy majestatycznie, po królewsku podpływają do nas wyzbyte jakiegokolwiek strachu.

Czy ryby te rozpoznają swojego opiekuna?

Zgadza się. Rozpoznają swego właściciela czy opiekuna szczególnie po jego głosie i ruchach. Bardzo chętnie wtedy podpływają, chcą być nakarmione, a choćby pogłaskane. Ostatecznie nic dziwnego, że uzyskały status najdroższego pupila domowego – jak ukochany pies czy kot.

Jak długo żyje dobrze pielęgnowany karp koi?

Słyszeliśmy o karpiach koi, które dożyły sędziwego wieku – siedemdziesięciu lat, ale śmiem twierdzić, że przeciętnie żyją one 40-50 lat, co i tak jest swoistym rekordem wśród zwierząt, nie tylko domowych.

Czy każdy właściciel oczka wodnego może stać się szczęśliwym posiadaczem karpi ozdobnych?

Ależ tak, jak najbardziej. Zapraszamy zresztą wszystkich zainteresowanych do odwiedzin na naszej farmie. Postaramy się sprostać wymaganiom i oczekiwaniom każdego gościa, prezentując nasze wieloletnie osiągnięcia, różnobarwność hodowlanych ryb. Opowiemy o ich upodobaniach, udzielimy także profesjonalnych porad w temacie ich hodowli.

Jakie warunki środowiskowe w oczku wodnym trzeba spełnić? Czy na przykład woda powinna mieć określone parametry? I jak należy ją filtrować?

Żeby cieszyć się posiadaniem pięknych karpi koi, należy spełnić zasadniczo trzy warunki. Po pierwsze: musimy zapewnić odpowiednią wodę, czyli zadbać o wydajny system filtracyjny (nawiasem mówiąc, osobiście polecam systemy filtracyjne sprawdzone i przetestowane przez nas w stawach – to znaczy filtry bębnowe, których producentem jest zaprzyjaźniona z nami firma OASE). Po drugie: równie ważny w chowie tych ryb, jak filtr, jest system napowietrzania, a więc właściwa pompa tłocząca powietrze i konkretne kostki, listwy czy kulki umieszczone na odpowiedniej głębokości w oczku lub stawie. Po trzecie wreszcie: czynnikiem wpływającym na zdrowie, wzrost i ogólną kondycję karpi pozostaje odpowiednia karma. Mając ryby piękne i wartościowe, nie możemy zapominać, że od właściwego pożywienia zależy niezmiernie wiele – ostatecznie nawet chęć do wspólnej zabawy, jak to ma miejsce w przypadku zwierząt domowych. Warto na koniec dodać, że podczas intensywnego karmienia koi w sezonie letnim, należy bacznie monitorować poziom substancji szkodliwych zawartych w wodzie – mam na myśli szczególnie obecność amoniaku i azotynów.

A czym konkretnie i jak często należy karmić wyselekcjonowane karpie koi, by potem ich pięknem, zdrowiem i dobrą kondycją cieszyć się przez lata?

Nasze karpie koi karminy granulatem pływającym o średnicy 3 mm. Został on specjalnie zbilansowany na potrzeby naszych ryb i wyprodukowany w Holandii pod naszą nazwą własną, czyli Yoshikigoi. Uważam, iż karma ta zawiera zestaw najpotrzebniejszych czy wręcz niezbędnych składników dla uwyraźnienia najkorzystniejszych cech ryb: ich barwy, kondycji oraz budowy ciała. Oczywiście na rynku krajowym dostępnych jest obecnie kilku różnych pokarmów, sygnowanych przez rodzimych producentów, które spełniają wymogi żywieniowe karpi koi. Myślę, że swobodnie i bez obaw można je podawać rybom w swoich oczkach czy stawach.

A czy karpie koi można hodować w dużym akwarium zimnowodnym?

Oczywiście, że można. Trzeba jednak pamiętać, że przy niskiej temperaturze ryby ciepłolubne karłowacieją. I docelowo nie będą ani okazałe, ani nie osiągną konkretnej wielkości, sprowadzającej się do przekroczenia nawet metra długości, czyli wielkości tak pożądanej przez właścicieli przydomowych stawów i oczek wodnych.

Opublikowano drukiem w Magazynie Akwarium nr 3/2018 (169).
Tagi
Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close