Magazyn Akwarium

Magazyn Akwarium nr 9/2012 (121)


Wakacje, wakacje i… po wakacjach. Wielkimi krokami zbliża się jesień i pora już wracać do pracy, na studia albo do szkoły.

Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło – już wkrótce w sklepach akwarystycznych po letniej „posusze” powinny pojawić się nowe, ciekawe gatunki ryb i roślin, ku zadowoleniu każdego prawdziwego akwarysty.

No właśnie „powinny”, tylko czy na pewno? „Wstępniak” do poprzedniego numeru MA brzmiał dość pesymistycznie (poruszyłem w nim bowiem temat gwałtownie zmniejszającej się liczby wystaw i innych imprez akwarystycznych) i, niestety, dzisiaj chciałbym kontynuować ten wątek. Jakiś czas temu złapałem się bowiem na tym, że bardzo dużo wody upłynęło już od czasu opublikowania na łamach MA ostatniej recenzji książki akwarystycznej. Pełen nadziei udałem się więc na spacer po księgarniach i… srodze się rozczarowałem. Nie znalazłem w nich bowiem nic nowego. Zgodnie z łacińską sentencją Natura horrent vacuum postanowiłem działać. Skontaktowałem się z kilkoma wydawcami przedstawiając im mój pomysł (a nawet pomysły) na – skromnie dodam – moim zdaniem ciekawą i „komercyjną” dużą książkę akwarystyczną. I ponownie spotkało mnie rozczarowanie. Wydawcy zgodnym chórem stwierdzili bowiem, że moje pomysły faktycznie są ciekawe, ale… w obecnej sytuacji rynkowej nie zaryzykują wydania większej pozycji dla akwarystów. Jeden z wydawców wręcz zasugerował mi, że jeśli zdobyłbym jakąś dotację lub dofinansowanie to wtedy może… Na moją ripostę, że gdybym miał dotację to po co mi wydawnictwo (przecież sam mogę wydać książkę – to wcale nie takie trudne) pozostał bez odpowiedzi… Tak więc – Szanowni Państwo – na ukazanie się w  Polsce dużej publikacji akwarystycznej w najbliższym czasie raczej nie mamy co liczyć…

Wydawcom w zasadzie trudno się dziwić i łatwo można wytłumaczyć ich rosnącą awersję do ryzyka. Niezrozumiała pozostaje dla mnie jednak postawa niektórych (na szczęście daleko nie wszystkich) przedsiębiorców z branży akwarystycznej, którzy zdają się nie pojmować potrzeby sponsorowania imprez czy choćby wspierania (w postaci reklam) wydawnictw branżowych. Wszyscy chcą przecież zwiększać swoje obroty i zyski, zaś na pewnym etapie rozwoju firmy jedyną szansą na to jest wyłącznie zwiększanie się liczby akwarystów poprzez dołączanie do tego hobby nowych, zwłaszcza młodych osób. A gdzie taki kilkuletni szkrab ma się dzisiaj zarazić bakcylem akwarystyki? Wystaw jak na lekarstwo, książek prawie nie ma (zwłaszcza takich wydanych „na bogato”, które aż się chce wziąć do ręki i przeczytać), coraz mniej jest też sklepów prowadzonych przez prawdziwych pasjonatów… W zasadzie pozostaje dziedziczenie – jeśli tata i/lub mama są akwarystami, to istnieje spore prawdopodobieństwo, że latorośl również nim zostanie. Tyle tylko, że na znaczący wzrost liczby akwarystów tą drogą raczej nie ma co liczyć. Przyrost naturalny mamy bowiem taki, jaki mamy i trudno oczekiwać, że to akurat akwaryści będą mnożyć się jak, nie przymierzając, gupiki… Dlatego właśnie jestem zdania, że firmy akwarystyczne – dla własnego dobra – powinny inwestować we wspieranie akwarystyki, zwłaszcza wśród młodzieży, traktując te wydatki nie jako jednorazowe nakłady na reklamę, ale jako długookresową inwestycję ukierunkowaną na kreowanie przyszłego rynku.

Bieżący numer przygotowywaliśmy w okresie wakacyjnym, dlatego, z powodu utrudnionego kontaktu z częścią naszych Autorów tekstów i fotografii, zmuszeni byliśmy wprowadzić pewne zmiany w jego treści. I tak druga część artykułu o raczkach z rodzaju Cambarellus zostanie opublikowana w numerze październikowym. To samo dotyczy drugiej części tekstu o wpływie filozofii Dalekiego Wschodu na akwarystykę. W zamian proponujemy obszerny fotoreportaż o japońskich akwariach publicznych, relację z wystawy akwarystycznej i karpi koi w Holandii, artykuł o podstawowych parametrach wody akwariowej i wiele, wiele innych. Zapraszam do lektury.  

Paweł Zarzyński

Redaktor Naczelny MA

PS. Solennie obiecuję, że następny „wstępniak” będzie bardziej optymistyczny.


Ryby z rodzaju Nannostomus

Tropheus – niezwykłe pielęgnice z jeziora Tanganika

Trudna sztuka systematyzowania pielęgnic z jeziora Malawi

Japonia okiem akwarysty podróżnika

Podstawowe parametry wody akwariowej

Anubiasy w akwarium (część 2)

Tagi
Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close