Porady

Ryby sezonowe

PORADY - Listy do Redakcji

Ryby sezonowe

Chcę zamówić prenumeratę
Chcę zamówić ten numer

Dzień dobry!
Od jakiegoś czasu fascynują mnie ryby sezonowe. Nigdy ich nie hodowałem, ponieważ rzadko spotyka się je w sklepach. Proszę o podanie nazw kilku gatunków, wskazanie najlepszej wielkości akwarium oraz napisanie w Magazynie Akwarium, czym je karmić i jak je rozmnażać. Proszę podć też podstawowe wymagania tych ryb.
Z góry dziękuję!
Karol Prus

Gatunki sezonowe z rzędu karpieńcokształtnych

(Cyprinodontiformes) – np. wachlarki, zagrzebki – nie są zbyt często oferowane w sklepach zoologicznych. A ich chów i rozród są domeną głównie prawdziwych pasjonatów tej ciekawej i unikalnej grupy ryb akwariowych. Zasadniczo nie nadają się one do utrzymywania w akwariach zespołowych – zwykle szybko w nich giną, a w stosunku do współmieszkańców mogą być napastliwe (zwłaszcza wobec gatunków o wydłużonych płetwach, które z upodobaniem nieraz obskubują). Popularność w akwariach omawianych ryb mocno ogranicza specyfika ich rozrodu (znaczne rozłożenie tarła w czasie, a przez to zróżnicowany potem pod względem wzrostu i wielkości narybek oraz wynikające z tego konsekwencje, to znaczy: kanibalizm i konieczność jednoczesnego zapewnienia kilku zbiorników – odchowalni). Ponadto długość życia tych ryb jest relatywnie krótka – tym krótsza, im wyższa jest temperatura wody (w akwarium żyją zwykle od roku do dwóch lat).

Z reguły utrzymuje się je w zbiornikach małych

(niekiedy zaledwie kilkulitrowych, choć najlepsze są akwaria o pojemności 20–30 litrów), jednogatunkowych, zawsze szczelnie przykrytych (ryby te są bardzo skoczne), gęsto zarośniętych różnorodną roślinnością, z dekoracjami w postaci korzeni i kilku kamieni tworzących kryjówki (korzystają z nich słabsze osobniki oraz samice nieustannie adorowane przez samce), a także kawałków drewna, zatopionych gałęzi i liści. Częstokroć przy chowie nie stosuje się grzałki (w normalnie ogrzewanym mieszkaniu), a nawet, o ile woda jest regularnie podmieniana (1–2 razy w tygodniu 10–15%), napowietrzacza i filtra (dla wielu hodowców karpieńcokształtne to mało wymagające „kałużaki”).

Moim jednak zdaniem woda powinna być filtrowana (wystarczy wewnętrzny filtr gąbkowy lub napędzany „brzęczykiem”) i jednocześnie napowietrzana przynajmniej latem. Ryby te bowiem źle znoszą upały, które – jak wspomniałem – skracają im życie i bardzo osłabiają (osobniki dorosłe są wówczas w ciągłej gotowości do tarła).  Jako podłoże stosujemy grubszy piasek lub drobny żwirek o jak najbardziej ciemnym odcieniu. Oświetlenie akwarium powinno być przytłumione przez licznie obecną roślinność pływającą.

Ryby te mają bardzo dużą tolerancję wobec warunków środowiskowych,

ale najlepiej czują się w wodzie miękkiej (poniżej 13ºn), odczynie lekko kwaśnym do obojętnego (pH 6–7) i temperaturze nieprzekraczającej 24ºC (w wyższej szybko „wypalają się” pod względem rozrodczym). Najlepsza jest dla nich karma żywa i mrożona (szczególnie larwy owadów – komarów, ochotek i wodzieni), choć odpowiednio przyzwyczajone, dość chętnie jedzą także dobrej jakości suche pokarmy płatkowe i granulowane. Gatunki sezonowe mają bardzo szybką przemianę materii, stąd są zwykle bardzo żarłoczne. Nie należy jednak ich przekarmiać – pokarm podajemy więc częściej, ale w mniejszych ilościach. W ich przypadku nie są również celowe 1–2-dniowe głodówki w tygodniu, bowiem ryby te muszą, choćby mało, ale codziennie coś zjeść, aby pokryć wysokie wymagania energetyczne swoich organizmów.

Sezonowe ryby karpieńcokształtne

zasiedlają w naturze okresowo wysychające, niestabilne zbiorniki wodne (często są to maleńkie oczka wodne, rowy, a nawet większe kałuże). Prawie wszystkie należą do grupy taksonów składających ikrę w podłożu. Jaja wymagają krótszego lub dłuższego okresu przesuszenia (wachlarki, zagrzebki, zagrzebce, niektóre proporczykowce: błękitny, kalabarski, złotopręgi, Amieta, Walkera i inne).

W warunkach naturalnych ich życie nie trwa dłużej

niż kilka miesięcy do pół roku (praktycznie przypada na porę deszczową). Jest to dość krótki czas, który musi wystarczyć rybom na dorośnięcie i uzyskanie dojrzałości płciowej oraz wydalenie gamet (praktycznie ryby codziennie odbywają tarło, które ma u nich charakter ciągły), dając tym samym zaczątek nowemu pokoleniu. Ów swoisty wyścig z czasem kończy się niestety tragicznie dla wszystkich dorosłych osobników wraz z nadejściem pory suchej i szybkim wyschnięciem zbiornika.

Jednym z najciekawszych zjawisk w rozrodzie gatunków sezonowych

jest tzw. diapauza, czyli przerwa (zawieszenie) w rozwoju zarodka. U gatunków afrykańskich trwa zazwyczaj krótko (kilka tygodni), u południowoamerykańskich zaś nawet do dwóch lat. Diapauza stanowi część osobliwej strategii rozrodczej, umożliwiającej danemu gatunkowi przetrwanie w niekorzystnych warunkach środowiskowych. Pojawia się ona zasadniczo dwa razy podczas całego rozwoju zarodkowego – pierwszy raz w momencie zaistnienia braku tlenu, a drugi – bezpośrednio przed nastaniem pory deszczowej, kiedy faza rozwoju embrionalnego jest już prawie zakończona. Wraz z nastaniem pierwszych deszczów ze złożonych jaj zaczynają masowo wylęgać się larwy. Narybek niemal natychmiast podejmuje żerowanie i rośnie wręcz w oczach. Praktycznie już po 3–4 tygodniach młode rybki zdolne są do rozrodu.

Podstawą w rozmnażaniu sezonowych ryb karpieńcokształtnych

jest użycie do rozrodu całkowicie wyrośniętych, najlepiej już sprawdzonych i znajdujących się w pełnej dojrzałości hodowlanej tarlaków. Do rozrodu zawsze wybieramy najlepsze fenotypowo osobniki – ikrzyce z najbardziej wypukłymi brzuszkami i najintensywniej wybarwione mleczaki. Za akwarium tarliskowe posłużyć może zbiornik o pojemności 10–15 litrów (choć dla jednej pary wystarcza i pięciolitrowy słój). Ustawiamy je w miejscu spokojnym i osłoniętym przed nadmiarem światła (półcień), a następnie wypełniamy odstaną, miękką (poniżej 10°n) wodą (dla większości gatunków wystarcza jej przegotowanie), o pH 6–7 i temperaturze około 25°C.

Rośliny nie są konieczne. Zapewniamy prostą filtrację – wystarcza mały filtr gąbkowy bez obudowy lub napędzany „brzęczykiem”. Podmiany partii wody na świeżą, miękką i schłodzoną (temperatura około 16–17°C) znakomicie stymulują ryby do tarła. Jako substratu dla ikry używa się wygotowanego przez 10–15 minut (co eliminuje szkodliwe mikroorganizmy i powoduje, że staje się on zatapialny), schłodzonego i dokładnie, kilkakrotnie wypłukanego (po usunięciu wszystkich niezatapialnych cząstek) torfu włóknistego.

Rozkłada się go równomierną warstwą o grubości odpowiadającej długości tarlaków, na całej powierzchni dna zbiornika lub też (lepiej!) umieszcza jedynie w wydzielonej części, tzw. „piaskownicy” (jednej lub kilku). Posłużyć za nią może plastikowe pudełko (np. po lodach lub do przechowywania żywności), szklane naczynie itp. Niektórzy hodowcy nakrywają „piaskownice” przykrywkami robiąc w nich 2–3 niewielkie otwory o średnicy 2–5 cm, w zależności od gatunku. Zapobiega to wysypywaniu się torfu na zewnątrz.

Przy rozrodzie gatunków mało tolerancyjnych na zakwaszenie (np. zagrzebki) zamiast klasycznego torfu włóknistego stosuje się włókno kokosowe. Ma ono bardziej puszystą strukturę, szybko chłonie wodę i można używać go wielokrotnie. Torf należy wymieniać na świeży najdalej co dwa tygodnie z uwagi na niebezpieczeństwo namnożenia się w nim beztlenowej flory bakteryjnej.

Tarło z reguły przeprowadza się parami.

U niektórych gatunków także robi się to w grupach złożonych z dwóch lub więcej par lub z przewagą samic (np. 3×5). Jeśli do tarła nie dochodzi w ciągu 1–2 dni, należy wymienić jednego z tarlaków (zwykle samicę) na innego. Ikrzyca składa dziennie przeciętnie od kilku do kilkunastu jaj. Po tarle (co trwa zwykle kilka dni do tygodnia) osobniki rodzicielskie odławiamy, a wodę spuszczamy. Cały substrat zaś zbieramy (np. gęstym sitkiem), delikatnie odciskamy z niego wodę i w celu dalszego jej odcieknięcia kładziemy na kilka godzin na przykład na papierowym ręczniku lub płóciennej chustce. Torf do inkubacji powinien rozpadać się na kawałki, czyli być wilgotnym, lecz woda nie powinna się z niego sączyć. W tym czasie dodatkowo lekko wzruszamy go (spulchniamy) palcem lub ołówkiem.

Ikra po napęcznieniu wodą staje się na tyle twarda, że nie ma obawy jej uszkodzenia. Następnie wkładamy substrat do plastikowej torebki z zaciskami, na której naklejamy etykietkę i zapisujemy przewidywaną datę zalania go wodą. Niektórzy hodowcy przechowują torf z ikrą w plastikowych kuwetach lub małych akwariach nakrytych szybą. Co kilka dni substrat trzeba lekko spulchniać celem przerwania tworzących się ciągle kapilar, przez które paruje woda. Nie można dopuścić, aby uległ on całkowitemu przesuszeniu, gdyż co prawda ikra jest odporna na brak wody, ale tylko przy zachowaniu choćby minimalnej wilgotności. Podczas tej czynności należy wybierać obumarłe jaja. Jeśli znacznie spada wilgotność torfu musimy regularnie spryskiwać go odstaną wodą o temperaturze pokojowej. Właściwą jego pielęgnację można poznać po tym, że para wodna skrapla się na pokrywie/szybie, folii lub na ściankach naczynia.

Co kilka dni substrat trzeba też wietrzyć przez kilkanaście minut (można także zostawić małą szczelinę w pokrywie naczynia, uważając wszakże, aby nie doszło do przesuszenia jego zawartości i para wodna mogła nadal skraplać się w jego wnętrzu). Przechowujemy go w zacienionym miejscu o ustabilizowanej temperaturze powietrza – najlepiej 18–22ºC. A zatem najważniejszymi zabiegami pielęgnacyjnymi w czasie inkubacji ikry w torfie są: spulchnianie, przewietrzanie, zwilżanie i usuwanie obumarłych ziaren.

Rozwój jaj trwa od 2 tygodni do 8 miesięcy

(u większości gatunków akwariowych inkubacja wynosi 9–10 tygodni). Po tym czasie torf rozkładamy na płytkiej kuwecie i zalewamy miękką, dobrze odstaną wodą o temperaturze 16–18°C (chłodna woda pobudza larwy do wylęgu; cieplejsza zaś działa na nie osłabiająco) do wysokości 5–7 cm ponad powierzchnię substratu. Wielu hodowców zaleca dodawać do wody odrobinę soli niejodowanej w celu ochrony przed chorobotwórczymi grzybami.

Wszelkie większe zbrylenia należy delikatnie od siebie rozdzielić, a następnie całość dokładnie pomieszać, np. gęsim piórem. Większość larw wylęga się w ciągu 24 godzin, ale kolejne mogą pojawiać się w ciągu kilku dni. Generalnie im dłużej ikra leżakuje w torfie, tym większa jest liczba równocześnie wykluwających się larw. Odławiamy je – np. łyżeczką – do zbiornika-odchowalni. Jeśli przez 24 godziny nic się nie wylęgło, substrat należy odsączyć, zapakować do torebki/naczynia i ponownie leżakować przez kolejny miesiąc.

Zawartość woreczka żółtkowego

zostaje zużyta przez zarodek zazwyczaj jeszcze w otoczce jajowej, dlatego też wylęg podejmuje intensywne żerowanie niemal natychmiast po opuszczeniu osłonek jajowych. Przez pierwsze 3 dni jego życia należy podawać mu – i to wielokrotnie w ciągu dnia – najdrobniejszy „pył” (pierwotniaki, larwy oczlików oraz wrotki). Niektórzy hodowcy od samego początku stosują najdrobniejsze larwy solowca (dla gatunków, których narybek ma dość duży otwór gębowy, co ma miejsce np. u wachlarka brazylijskiego). Żywienie nimi stosujemy przez 7–10 dni, po czym stopniowo do diety wprowadzamy nicienie „mikro”, drobno siekane lub miażdżone (aby uniknąć zadławienia rybek) rureczniki i doniczkowce, najdrobniejsze rozwielitki i oczliki oraz markowe pokarmy gotowe (szczególnie roztarte płatkowe).

Naprzemiennie z nimi można podawać karmę mrożoną, np. moinę, oczlika, ale ryby trzeba stopniowo do niej przyzwyczajać. Młode wielkości około 1,5–2 cm (zwykle rozmiar ten osiągają po ukończeniu 1–1,5 miesiąca życia) można już dodatkowo karmić drobno kawałkowanymi larwami wodzienia i ochotki, choć zdecydowanie najlepsze są dla nich najdrobniejsze larwy komarów.

Narybek rośnie szybko, lecz nierównomiernie.

W celu ochrony przed kanibalizmem należy sortować go według wzrostu i umieszczać w osobnych zbiornikach – odchowalniach (musi być ich kilka). Odchowalnie powinny mieć pojemność co najmniej kilkudziesięciu litrów i być wypełnione odstaną, dobrze natlenioną (delikatne napowietrzanie) i filtrowaną wodą. Jej ruch musi być jednak jak najmniejszy. Zbyt silny strumień wody męczy bowiem narybek i może być powodem jego masowych śnięć. Codziennie usuwamy wężykiem wszelkie niedojedzone resztki pokarmu i nieczystości z dna (bez podłoża), dolewając przy tym świeżej, odstanej wody o twardości stopniowo zwiększanej do wartości, w jakiej ryby będą potem utrzymywane.

Dobry wpływ na samopoczucie i wzrost rybek wywiera codzienny kilkugodzinny dostęp światła słonecznego oraz spora liczba miękkolistnych roślin pływających, których w żadnym razie nie powinno zabraknąć (chronią one mniejsze sztuki przed agresją i apetytem starszych współbraci oraz zwiększają dobrostan zwierząt). Zbiornik, do którego przenoszony jest później narybek, dobrze jest założyć dużo wcześniej. Chodzi o to, aby namnożyło się w nim jak najwięcej pierwotniaków (także poprzez działanie hodowcy). Bardzo dobrym rozwiązaniem jest zasiedlenie go niewielką populacją wioślarek (skorupiaki te wymagają jednak dobrze natlenionej i chłodnej wody). Do odchowalni dobrze jest też wpuścić kilka niedużych ślimaków, które będą zjadały resztki pokarmu, zapobiegając w ten sposób zepsuciu się wody.

dr Hubert Zientek, www.multihobby.net 

Opublikowano drukiem w Magazynie Akwarium nr 3/2018 (169).
Tagi
Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close