Artykuły

Szukając biotopów i ryb akwariowych w Malezji

Podróże akwarystyczne

Francesco Denitto: Szukając biotopów i ryb akwariowych w Malezji

zdjęcia Francesco Denitto, Natasha Khardina

tł. Helena Czapczyk

Choć niejeden raz podróżowałem do Azji Południowo-Wschodniej, aby – jako sędzia – wziąć udział w niektórych z wielu konkursów dyskowców, które odbywają się w tym zakątku świata, nigdy nie miałem wystarczająco dużo czasu, żeby wybrać się na wyprawę eksploracyjną poświęconą środowisku naturalnemu tego regionu.

Tym razem jednak, gdy przebywałem w Kuala Lumpur jako sędzia na Międzynarodowych Mistrzostwach Dyskowców, mój przyjaciel Heiko Bleher (który również był jednym z jurorów) zaproponował przedłużenie naszego pobytu w Malezji i odwiedzenie kilku siedlisk wodnych w poszukiwaniu ryb akwariowych. W ten oto sposób, już niecałe 24 godziny później, podróżowałem wraz z Heiko i Natashą w kierunku Półwyspu Malajskiego.

Naszym wspólnym celem było sprawdzenie co pozostało z pierwotnego lasu tropikalnego, a także znalezienie kilku biotopów wodnych i schwytanie niektórych z wielu gatunków ryb akwariowych naturalnie je zasiedlających. Nie mieliśmy jeszcze pojęcia, ile kilometrów Półwyspu Malajskiego (prawie 1000 km) musimy pokonać, by dotrzeć do lasu tropikalnego.

O 7 rano nasza podróż się rozpoczęła. Przed wyruszeniem w kierunku zielonych, pokrytych bujną roślinnością gór zaplanowaliśmy krótki postój w Ipoh. Chcieliśmy obejrzeć hodowlę dyskowców Tony’ego Tana, jednego z najsłynniejszych hodowców tego gatunku ryb w kraju. Tony ma jedną z największych (jeśli nie największą) farm w Malezji i po jej zobaczeniu mogę potwierdzić, że w pięciu miejscach, które odwiedziliśmy, pełno jest dziesiątek tysięcy dyskowców umieszczonych w tysiącach zbiorników. Tony z niezwykłą życzliwością oprowadził nas po swoim królestwie. Pokazał nam wypracowane przez siebie metody hodowli i nie pozostawił bez odpowiedzi żadnego z naszych pytań, nawet tych najbardziej odnoszących się do spraw technicznych czy tyczących „danych wrażliwych”. Tony z pewnością jest profesjonalnym i kompetentnym hodowcą, słusznie docenianym przez miłośników dyskowców na całym świecie. Ale to już inna historia…

Po ogromnym i pysznym lunchu, tradycyjnym dla kuchni malezyjskiej, wróciliśmy na drogę, zmierzając już prosto w stronę lasu deszczowego.

Podróż

Nim napotkaliśmy jakiekolwiek dzikie drzewa charakterystyczne dla lasu pierwotnego, musieliśmy przemierzyć sporą przestrzeń, wspinając się coraz wyżej i wyżej po wzgórzach, pozostawiając za sobą najbardziej zaludnione miasteczka położone w pobliżu wybrzeża. W drodze do serca Półwyspu Malajskiego natknęliśmy się na małe wioski i drobne domki majaczące na skraju krętej drogi, która niczym długi wąż skradała się przez las. Przyczyną tak dużej ilości zieleni jest oczywiście obfitość wody płynącej – wolno lub szybko – w licznych strumieniach zasilanych przez tropikalne deszcze. A tam, gdzie jest woda, są też i ryby…

Jeszcze nie tak dawno temu niemalże cały Półwysep Malajski pokryty był naturalnymi lasami. Bioróżnorodność flory i zagęszczenie roślinności przypadające na jednostkę powierzchni należały tu do ​​najwyższych na świecie. Tę swoistą zieloną planetę cechowała równie duża liczba gatunków zwierząt, z których wiele było zupełnie nieznanych nauce. Niestety, podobnie jak obserwuje się to w innych „rajach na ziemi”, antropizacja szybko tutaj postępuje, wraz z błyskawicznym rozwojem ogromnych plantacji drzew kauczukowych importowanych z Ameryki Południowej oraz olejowców. Musieliśmy przejechać setki kilometrów monotonnych pól uprawnych, by przekonać się, jak dalece ludzie mogą zaburzyć środowisko naturalne w krótkim czasie.

Cały artykuł dostępny w numerze Magazynu Akwarium (PDF lub wersja drukowana)

Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Sprawdź również
Close
Back to top button