ArtykułyPorady

Kolcobrzuch zielony

Porady akwarystyczne

Witam,
pochodzę z niedużego miasta, w którym jest tylko jeden sklep zoologiczny. Tuż po Nowym Roku pojawiły się w nim małe kolcobrzuchy zielone. Strasznie spodobały mi się te ryby. Ponieważ nic o nich nie wiedziałem, zapytałem właściciela sklepu, czy nadają się na towarzystwo dla mieczyków i skalarów. Odpowiedział, że jak najbardziej tak. Na szczęście coś mnie „tknęło” i, zanim kupiłem ryby, poszperałem trochę w sieci. Ze znalezionych informacji wynika, że pracownik sklepu nie miał racji, bo to ryby agresywne. A może to w internecie są błędy?
Karol D.

No cóż, błędów w sieci na pewno nie brakuje, ponieważ internet – przy ogromie swoich zalet – ma również tę wadę, że nikt nie weryfikuje pod względem merytorycznym treści wielu jego stron. Tym razem wiadomości z sieci są jednak prawdziwe. Niestety, poziom wiedzy i wyszkolenia wielu pracowników sklepów zoologicznych wciąż pozostawia dużo do życzenia. Zdarza się zresztą – i jest to bardzo smutne – że nie jest to nawet kwestia wiedzy, a bezkrytyczna chęć zysku, nawet kosztem dobrostanu zwierząt (cel – sprzedać rybę za wszelką cenę, bez względu na konsekwencje). Na szczęście ogromna większość sklepów stara się jednak dbać o klienta i podnosić kwalifikacje swoich pracowników (i takie właśnie sklepy będziemy promować na łamach MA w dziale „Ambitny sklep”, o którym pisaliśmy we wstępniaku). Miejmy więc nadzieję, że w opisanym przez Czytelnika przypadku chodziło tylko o niedoinformowanie.

Kolcobrzuch zielony (Tetraodon viridis) zamieszkuje obszar Indii, Cejlonu, Myanmaru, Tajlandii, Półwyspu Malajskiego, Wysp Sundajskich oraz Filipin. Przystosował się do życia w warunkach tzw. estuarium, a więc w wodach słonawych występujących w deltach rzek. Dorosłe ryby dorastają do 17 cm długości, choć w akwarium raczej rzadko osiągają aż tak imponujące rozmiary. Ciało jest w przekroju koliste, walcowate i lekko wydłużone. Do cech szczególnych zaliczyć trzeba dużą głowę z wielkimi, osadzonymi na jej bokach oczami oraz brak płetwy tłuszczowej i płetw brzusznych. Płetwa grzbietowa jest cofnięta ku tyłowi i wraz z łopatkowatymi płetwami piersiowymi stanowi narząd ruchu ryby – dzięki niemu jest ona w stanie sprawnie pływać praktycznie w dowolnym kierunku, nawet do tyłu. Wierzch i boki ciała pokrywają nieregularnie rozmieszczone ciemnozielone, niemal czarne plamy, doskonale widoczne na jaśniejszym, zielonkawym lub oliwkowozielonym tle. Brzuch jest biały, pozbawiony plam. Taki układ barw sprawia, że ryba pływająca wśród wodorostów pozostaje doskonale zamaskowana i praktycznie niewidoczna dla potencjalnego amatora jej mięsa.

Powyższy opis dotyczy ryby spokojnej i niezdenerwowanej. W sytuacjach stresowych kolcobrzuch bowiem zmienia swój wygląd nie do poznania. Błyskawicznie wypełnia swój brzuch wodą (lub powietrzem, jeśli wyjmiemy go z wody) i zamienia się w okrągłą, zieloną kulę, w dodatku najeżoną kolcami skórnymi, które normalnie są niemal niewidoczne i prostują się jedynie w takich właśnie ekstremalnych sytuacjach. Taka gwałtowna przemiana sprawia, że niejeden drapieżnik w ostatniej chwili rezygnuje z ataku na tak niekonwencjonalne i zmieniające swój wygląd danie. Gdy niebezpieczeństwo minie, kolcobrzuch bardzo szybko potrafi wypuścić z brzucha powietrze lub wodę i powrócić do dawnego, „pokojowego” wyglądu.

Ryba ta pod żadnym pozorem nie nadaje się do akwarium ogólnego – małe, dostępne zwykle w sklepach okazy o długości 2–3 cm są jeszcze w miarę łagodne i udaje się przejściowo przetrzymywać je w grupach, jednak z wiekiem ich agresja szybko rośnie – dwukrotnie większy kolcobrzuch nie toleruje już w akwarium niczego, co się rusza, nawet innych przedstawicieli własnego gatunku. Należy więc pielęgnować pojedynczego osobnika w przeznaczonym specjalnie dla niego indywidualnym zbiorniku. Ponieważ jako dorosły osiąga on dość znaczną wielkość, za minimalny rozmiar takiego akwarium należy przyjąć ok. 120 l. Powinno być ono dość jasno oświetlone oraz wyposażone w sprawnie działający filtr, najlepiej niewielki „kubełek” z wkładami biologicznymi, wspomagany przez nieduży wewnętrzny model gąbkowy pełniący rolę filtra mechanicznego. Ponieważ kolcobrzuchy preferują dość ciepłą wodę, konieczne może być również zainstalowanie grzałki.

Ryby te wymagają dość typowo urządzonego akwarium porośniętego, przynajmniej miejscami, dość gęstą roślinnością. Na dnie zbiornika najlepiej umieścić w charakterze podłoża ok. 5–centymetrowej grubości warstwę dobrze wypłukanego, grubego, rzecznego piasku. Jako dekoracje wskazane są niewielkie otoczaki. Ponieważ woda w akwarium będzie lekko posolona, należy dobrać takie gatunki roślin, które dobrze to znoszą. Do stosunkowo najbardziej odpornych na działanie soli należą zwartki, a zwłaszcza zwartka orzęsiona, strzałki, tatarak japoński, krynia tajska. Rośliny sadzimy tak, aby w tylnej części zbiornika tworzyły zwarte kępy, poza tym dobrze jest umieścić kilka większych skupisk roślin o pokroju trawiastym w jego środkowej części, by ryba mogła pływać między nimi i szukać tam schronienia.

Do wypełnienia akwarium można użyć zwykłej odstałej i uzdatnionej wody kranowej, należy jednak najpierw dodać do niej niewielką domieszkę soli morskiej, Sól taką najlepiej nabyć w wyspecjalizowanym sklepie z akwarystyką słonowodną. Na każde 10 l wody w akwarium należy dosypać 1–2 czubate łyżeczki i bardzo dokładnie wymieszać wodę, aby sól dobrze się rozpuściła i równomiernie rozprowadziła. Temperatura wody w zbiorniku powinna wynosić od 23 do 28ºC. Jej pozostałe parametry mają mniejsze znaczenie, należy tylko pamiętać, aby nie wkładać do akwarium drewna i korzeni, które mogłyby niepotrzebnie obniżać jej odczyn. Ponieważ kolcobrzuchy lubią czystą wodę, raz w tygodniu należy dokonać podmiany ok. 10–20 l (w akwarium 100–litrowym), pamiętając, aby uzupełnić powstałe braki również posoloną wodą. Z kolei ubytki wody powstające w ciągu tygodnia na skutek parowania uzupełniamy czystą wodą bez dodatku soli (sól z wody nie paruje).

W naturalnym środowisku kolcobrzuchów głównym pożywieniem tych ryb są małże i ślimaki wyszukiwane na dnie zbiorników wodnych. Rozłupywanie muszli mięczaków ułatwia potężny, przypominający nieco papuzi dziób pysk ryby. Nie ostoi się przed nim nawet najtwardszy ślimaczy „domek”, zaś jego zawartość zostanie ze smakiem wyjedzona. Jest to też najwłaściwsze pożywienie dla tych ryb w warunkach akwariowych. Trzaski chrupanych skorupek są niekiedy tak głośne, że w mieszkaniu będziemy w stanie usłyszeć je nawet z sąsiadującego z akwarium pomieszczenia. W celu zapewnienia stałego źródła smakowitych mięczaków dobrze jest założyć ich niewielką hodowlę w małym oddzielnym akwarium albo nawet dużym słoju z odrobiną podłoża i kilkoma roślinami wodnymi. Doskonale nadają się do tego celu krajowe gatunki błotniarek, rozdętek czy pospolitych zatoczków. Kolcobrzuch nie pogardzi również egzotycznymi świderkami, zaś większe osobniki z radością schrupią nawet dużą ampularię.

W braku żywych ślimaków kolcobrzuchom można podawać również mrożone mięso małży lub ich serca (dostępne jako mrożonka akwarystyczna), a także dżdżownice, żywe i mrożone larwy ochotki, a nawet serce wołowe. Ryby te są stosunkowo żarłoczne i entuzjastycznie reagują na podawany im pokarm.

Kolcobrzuchy zielone rozmnażano już w warunkach akwariowych, jednak doprowadzenie ich do rozrodu nie jest proste. Po pierwsze w obrębie tego gatunku nie występuje żaden widoczny dymorfizm płciowy i niełatwo jest zestawić odpowiednią parę. Po drugie, nawet ryby przeciwnej płci są wobec siebie wyjątkowo nietolerancyjne i można umieścić je wspólnie jedynie w bardzo dużym, kilkusetlitrowym zbiorniku, a i to tylko pod warunkiem, że będą nieustannie obserwowane, aby wyeliminować możliwość wzajemnej agresji. Jeśli dopisze nam szczęście, ryby przystąpią do tarła – ma ono przebieg zbliżony do tarła ryb pielęgnicowatych. Jaja w ilości 200–300 szt. składane są zazwyczaj na płaskim kamieniu. Następnie opiekę nad nimi przejmuje samiec – strzeże on ikry dosłownie leżąc na niej i odganiając wszystkich potencjalnych napastników. W tym czasie jest jeszcze bardziej agresywny niż zwykle. Narybek wylęga się po ok. 6–8 dniach i jest troskliwie przenoszony przez samca do wykopanego przez niego uprzednio niewielkiego dołka w piasku. Gdy młode zaczną swobodnie pływać, samca należy ostrożnie odłowić. Pierwszym pokarmem dla maleńkiego narybku powinny być świeżo wyklute larwy solowca. Jednak nawet przy takim karmieniu wychowanie młodych często bywa problematyczne.

Redakcja MA

Tagi
Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sprawdź również

Close
Back to top button
Close