Wywiady

Prostota iwagumi, precyzja dioramy

Z Pawłem Iglewskim, czołowym polskim aquascaperem, a także grafikiem i fotografem, rozmawia Paweł Czapczyk

Paweł Czapczyk: Pawle, należysz do grona najbardziej utytułowanych polskich aquascaperów. Czy mógłbyś przypomnieć czytelnikom mA swoje największe osiągnięcia?

Paweł Iglewski: Dziękuję za komplement. Ale jednym tchem wymieniłbym Ci nazwiska wielu polskich aquascaperów lepszych ode mnie. Międzynarodowe sukcesy akwarystyczne to, o ile dobrze pamiętam, 67. miejsce w IAPLC 2012, zaś na konkursowym placu boju w Polsce to chyba 4. miejsce w PAC 2017. Jednak większym bodaj sukcesem od zaciętych rywalizacji aquascapingowych pozostaje szerokie grono przyjaciół, jakich przez te wszystkie lata zdobyłem. Bez uprawiania naszego hobby nie poznałbym wielu naprawdę wartościowych ludzi, akwarystów, producentów akwarystycznych (oczywiście również Ty, Pawle, należysz do tego akwarystycznego grona). Nie wyjechałbym do Japonii na kilka tygodni do siedziby Aqua Design Amano. Cenię sobie bardzo to grono i darzę je ciepłymi uczuciami. Nie ukrywam też, jak miło, że zawsze, gdziekolwiek bym się nie wybrał w kraju czy za granicą, spotykam się z serdecznymi gestami powitania ze strony akwarystów.

 Z których akwarystycznych aranżacji jesteś najbardziej dumny, a które projekty nie spełniły Twoich oczekiwań?

Pamiętam, że moje pierwsze prace na konkursy akwarystyczne, te sprzed dziesięciu lat, napawały mnie dumą. Teraz jednak, z perspektywy dekady, wyglądają one już mniej innowacyjnie. Z upływem czasu zmalało u mnie na szczęście napięcie związane z rywalizacją. Ustąpiło ono satysfakcji z dobrze zrobionych i poprowadzonych akwariów. Realizacja oryginalnych projektów w tej chwili jest dla mnie większym wyzwaniem i na poszukiwaniu pomysłów spędzam obecnie dużo więcej czasu. Wracając do Twojego pytania: jestem dumny z każdego mojego akwarium, choć tak naprawdę żadne nie spełniło moich oczekiwań do końca. I dobrze! – bo dzięki temu wciąż chce mi się zakładać nowe zbiorniki.

Skąd czerpiesz inspiracje?

Obecnie dużo czerpię z podglądania natury. Przeglądam wiele zdjęć parków narodowych, puszczy, mało odwiedzanych terenów skalistych. W naturze można wiele podejrzeć i czerpać z niej całymi garściami szczegóły do projektów. Jednak gdy zaczynałem swoją przygodę z aquascapingiem, inspirowałem się, a raczej podglądałem z rumieńcami na twarzy akwaria Takashiego Amano, a także najlepsze prace konkursowe na świecie. Próbowałem kopiować i łączyć pewne elementy w swoich zbiornikach. I tak powstawały moje pierwsze akwaria naturalne. To dobra metoda na początek dla każdego. Dopiero po ćwiczeniach, polegających na uczeniu się od najlepszych, powinniśmy szukać własnego stylu.

Czy podczas pracy postępujesz według schematu: po pierwsze – ogólna wizja, po drugie – precyzyjny szkic lub plan, po trzecie – układanie na sucho? Czy odwrotnie: od razu przystępujesz do „mokrej roboty”?

Obecnie bywa różnie. Nie napinam się, że muszę za wszelką cenę, rok w rok startować w konkursach Dzięki temu luzowi prace nie muszą powstawać na zawołanie. Jest czas na to, by zrodził się pomysł. A pomysły pojawiają się często wtedy, gdy widzę konkretne materiały dekoracyjne. Wówczas zaczyna mi w głowie świtać wizja, co można by zrobić ciekawego. Tak powstało miniakwarium „Chopin”. Kawałek drewna od razu skojarzył mi się z wierzbą nad postacią Fryderyka Chopina, czyli częścią pomnika w Łazienkach Królewskich w Warszawie. Powiem Ci, Pawle, że kiedy masz za sobą doświadczenie prowadzenia wielu zbiorników, od razu wiesz, jakie rośliny i zwierzęta będą pasowały do projektu. Prace powstają wtedy łatwo. Bywa i tak, że jakieś kawały drewna czy skał na swoją realizację czekają w kartonie latami. Tak stało się z moją pracą na tegoroczną edycję PAC. To, co zobaczycie jako kręgosłup aranżacji, przeżyło ze mną cztery przeprowadzki i czekało spokojnie ponad osiem lat na swój dzień, by znaleźć się pod wodą.

Przechodziłeś rozmaite etapy w akwarystyce naturalnej – które style okazały się Tobie najbliższe i dlaczego?

Jeśli chodzi o klasyczne style naturalne, iwagumi i ryuboku, to dla mnie oba są równorzędnie ważne i lubię je oba. Każdemu polecam zrobienie choćby jednego akwarium w klasycznej właśnie postaci, przy zachowaniu zasad tych stylów. Takie akwaria dają wiele satysfakcji i często bywają dość łatwe w utrzymaniu. Stanowią też lekcję zasad i podstaw projektowania.

Który styl obecnie najbardziej odpowiada Twojemu poczuciu estetyki, a który stanowi dla Ciebie największe wyzwanie?

Mnie bodaj najbliższy jest styl iwagumi. Lubię jego roślinną prostotę i silny przekaz płynący z dobrze dobranych aranżacji z kamieni. Obserwując wyniki konkursów akwarystycznych z ostatnich lat, na własne potrzeby wyodrębniłem styl, który nazwałem roboczo „dioramami akwarystycznymi”. „Dioramy akwarystyczne” to coś, co może być nie lada wyzwaniem. W tworzeniu takich akwariów specjalizują się aquadesignerzy z Azji.

Na czym to polega?

Ujmując rzecz najprościej: „dioramy akwarystyczne” sprowadzają się do tysięcy szczegółów, a chodzi o to, by litrami kleju połączyć setki kawałków korzeni i skał ze sobą. Na końcu powstaje praca do złudzenia przypominająca na przykład drzewo smagane silnym huraganem w skali 1:50. Ta nowość może być wyzwaniem dla każdego, w tym dla mnie. Czy zrobiłem lub zrobię takie akwarium? Chyba nie, wolę klasyczne budowanie aranżacji według szkoły japońskiej.

Jakie tworzywo, jakie materiały okazywały się najbardziej wdzięczne podczas obróbki i dekoracji?

Trudno mi odpowiedzieć. Żaden materiał sam z siebie nie stanowi gotowego projektu i żaden materiał z początku nie jest wdzięczniejszy od innego. Tylko od dostępu do dużej ilości surowców i od naszej właściwej selekcji zależy to, czy doskonale odwzorujemy własny pomysł. A gdy materiału mamy niewiele z pomocą przychodzą klasyczne style naturalne – wówczas nie musimy używać wielkich i wyjątkowo różnorodnych materiałów.

Czy korzenie i konary odpowiednio preparujesz?

Drewno do akwarium zazwyczaj kupuję, a nie zdobywam w lesie. Wtedy ono już jest w sposób podstawowy spreparowane. Takie konary wkładam prosto do akwarium. Nie stosuję technik odkażania czy gotowania.

Po jakie gatunki roślin sięgasz najchętniej?

Jestem trochę leniuchem. Domowe aranżacje kreuję zazwyczaj z użyciem wolno rosnących gatunków epifitów, kryptokoryn i mchów. Lubię też bucephalandry, które ostatnimi czasy osiągnęły na szczęście przystępne ceny. Tropica czy Dennerle, profesjonalni producenci roślin akwariowych, mają w tym trendzie swój udział – i dobrze. Import bucephalandr z Borneo, oględnie mówiąc, daje mocno w kość naturalnym siedliskom tych roślin w południowo-wschodniej Azji.

Czy krewetki i ryby muszą być przysłowiową „wisienką na torcie”, czy też ich rola w aquascapingu może stać się istotna albo nawet podstawowa?

Jeśli masz na myśli aquascaping konkursowy, to na pewno ryby nie odgrywają tu kluczowej roli. Choćby z tego powodu, że w wytycznych sędziowskich ich dobór jest często jedynie niewielką składową ogólnej oceny akwarium. W akwarystyce aquascapingowej ryby pozostają jedynie dopełnieniem całościowego wyglądu akwarium – muszą pasować wielkością i kolorem do ogólnego pomysłu, czyli być uzupełnieniem aranżacji. Często zły dobór ryb psuje całkowicie efekt. Natomiast krewetki – niewielkie i pożyteczne czyścicielki naszego akwarium – są wdzięcznym wyborem. Zawsze warto je mieć w swoim akwarium.

Czy wyrafinowany aquascaping – oparty o drogie preparaty i dekoracje rodem z Japonii – da się pogodzić z tym trendem w akwarystyce, który określany jest mianem „akwarystyki biotopowej”?

Wydaje mi się, że sprzęt, preparaty czy dekoracje z Japonii w niczym nie kłócą się z pomysłem na akwarium biotopowe. Niektóre produkty, takie jak na przykład aktywne podłoża, dzięki swoim właściwościom są wręcz zbawienne dla akwarystów, którzy chcieliby stworzyć biotop czarnych i miękkich wód Ameryki Południowej, a nie mają dostępu do wody kwaśnej i miękkiej. Bezkompromisowi biotopowcy na pewno podniosą zaraz larum, że gdzie w Amazonce czarne podłoże na dnie rzeki. Ale ja mam mniej ortodoksyjne podejście do akwarystyki biotopowej. Co do sprzętu japońskiego, czyli filtrów, lamp, szklanych rurek, mebli itd., to jego dzisiejsza dostępność umożliwia nam podniesienie estetyki każdego akwarystycznego kącika. Są to produkty, które mają przemyślaną konstrukcję i bardzo prosty design. Za to je lubię.

A pamiętasz, Pawle, kto lub co skłoniło Ciebie na początku do zainteresowania się akwarystyką naturalną?

Młody nie jestem, było to dawno temu, ale pamiętam. Akwaria zakładałem już wprawdzie wcześniej, a w tamtym momencie (było to ponad dwanaście lat temu) miałem duże akwarium typu „Malawi”. Ale czegoś mi brakowało. Natknąłem się w internecie na prace Takashiego Amano i… zaczęło się. Bakcyl został połknięty. Przydatnych informacji nie było wtedy za wiele. Pamiętam, że źródłami, z których namiętnie korzystałem, podglądając nowy trend, stały się dla mnie: strona www ADA Polska oraz fora: holenderskie.pl i roślinyakwariowe.pl. Podobały mi się bardzo akwaria naturalne wykonane przez Norberta Sabata z Warszawy. Takie były początki. Wkrótce zaprojektowałem pierwsze akwarium naturalne, wziąłem udział w pierwszym konkursie akwarystycznym, a potem wyjechałem do Japonii, osobiście poznałem Takashiego Amano oraz miałem możliwość wspólnej z nim pracy.

Czy podczas profesjonalnego projektowania zbiorników na zlecenie zdarzały Ci się zaskakujące sytuacje z klientami? Możesz podać przykłady?

To, co powiem, na pewno nie będzie zaskakujące. Najczęstszy problem jest taki, że klienci przychodzą z drukowanymi z internetu najlepszymi pracami konkursowymi i wymagają tego samego poziomu wizualnego na co dzień w swoich akwariach, nie mając żadnej wiedzy co do pielęgnacji i bez chęci opłacania późniejszego serwisu. Takie projekty radzę każdemu sobie odpuścić. Z zaskakujących sytuacji mogę wspomnieć kilkunastogodzinne rozmowy telefoniczne, spotkania i wymiany kilkudziesięciu maili  z prezesem jednej z największych firm farmaceutycznych w Polsce. Kiedy już ustaliliśmy warunki umowy, kontrahent zniknął, przestał odbierać telefony etc. Akwarium nie zostało zrealizowane przeze mnie, za to kilka tygodni później zrobiła je inna osoba, a przez kolejne lata zajmowało się nim kilka ekip serwisowych. Zaskakująca dla mnie była ta cała sytuacja, ale potwierdza ona przysłowie, że nie garnitur robi z człowieka dżentelmena.

A pamiętasz swój pierwszy prawdziwie „designerski” zbiornik?

Było to akwarium z roku 2007 o wymiarach 60 x 35 x 36 cm, czyli moja pierwsza praca wysłana na IAPLC. Zająłem wtedy 193. miejsce. Zarazem był to designerski zestaw – szkło Opti White oraz szafka, lampa i filtr firmy ADA.

Zajmujesz się też profesjonalną fotografią akwarystyczną. Powiedz, jak należy prawidłowo fotografować akwarium roślinne? I czy masz jakieś swoje tajemnice dotyczące filmowania oraz wykonywania zdjęć, które mógłbyś ujawnić czytelnikom mA?

Chętnie podzielę się informacjami, jak to robię. W końcu wszyscy chcemy najefektowniej utrwalać na fotografiach nasze piękne zbiorniki. Oto kilka zasad i trików, jakie sam stosuję, by uzyskać dobre zdjęcia lub kadry do filmów.

Rośliny przycinam na 1–2 tygodnie przed przystąpieniem do zdjęć. Z kolei na 1–2 dni przed sesją gruntownie czyszczę akwarium i podmieniam wodę. Świeża woda w połączeniu z nawożeniem CO2 powoduje, że rośliny zaczynają intensywnie „bąblować”, wydzielając tlen – z tego powodu podmiana wody musi nastąpić najpóźniej dzień przed sesją. Oświetlenie i dozowanie CO2 zmniejszam w dniu sesji.

Samą sesję robię wieczorem, na koniec ustalonego czasu oświetlania, przy zgaszonym świetle w pomieszczeniu. Usuwam wyposażenie wewnętrzne. Jeśli nie mam do dyspozycji zewnętrznych lamp błyskowych, używam tylko oświetlenia znad akwarium. Instaluję też dodatkowe oświetlenie z innych lamp akwariowych – strumień światła skierowany jest najczęściej z tyłu akwarium w górę i na tło za akwarium. Lampy przesłaniam w ten sposób, aby światło z nich nie docierało bezpośrednio do obiektywu. Za akwarium przyklejam niebieski karton, by osiągnąć efekt gradientu. Aparat ustawiam centralnie na statywie przed akwarium, obiektyw ma się znaleźć w połowie szerokości i wysokości akwarium. Używam obiektywów szerokokątnych. Aparat ustawiam w trybie pracy Manual, natomiast ostrość na punkt w połowie szerokości akwarium; dalej: przysłona „F” (im większa, tym lepiej: F9–F11 – przy wysokich przesłonach uzyskamy większą głębię ostrości zdjęcia), czas 1/30 s (minimum) i mniejszy (1/100, 1/200) – im wyższy czas, tym łatwiej „zatrzymamy w bezruchu” płynące ryby, krewetki. Dopiero do powyższych ustawień dobieram ISO. Współczesne aparaty cyfrowe potrafią robić bardzo dobre zdjęcia nawet przy wysokich czułościach – temperatura barwowa 5500–6000 K. Wykonuję kilkanaście, kilkadziesiąt zdjęć w formacie zapisu JPG + RAW, aby mieć możliwość wyboru najlepszego ujęcia. Fotografie wywołuję z plików RAW przy pomocy Adobe Photoshop. Jeśli macie aparat z możliwością zapisu RAW, z całą pewnością producent przekazał własne oprogramowanie do wywoływania plików RAW. Podczas wywoływania możecie skorygować zniekształcenie beczkowe szerokokątnego obiektywu, poprawić barwy czy też ostrość zdjęcia. Niebieskie fale na powierzchni zbiornika powstają przy pomocy suszarki do włosów, z której strumień powietrza kieruję na taflę wody.

Zastosowanie powyższych zasad z całą pewnością ułatwi zrobienie dobrego zdjęcia lub ujęć filmowych.

Powiedz na koniec: jakich wyzwań byś sobie życzył w najbliższej i trochę dalszej przyszłości. Co chciałbyś, aby Ci ona przyniosła?

Wyzwanie akwarystyczne na tę jesień to poprawienie mojego wyniku w konkursie PAC, który odbędzie się w Wrocławiu, i wskoczenie na pudło – notabene rywale w tym roku są wyjątkowo mocni!  Podobno nagrodę dla najstarszego uczestnika mam zagwarantowaną. A w dalszej przyszłości: powrót do niezwykle trudnej, z roku na rok coraz trudniejszej, rywalizacji w IAPLC. A na następne lata? Chciałbym, aby przyniosły one dużo zdrowia mojej rodzinie i mnie. Pragnąłbym też jeszcze w życiu akwarystycznym i zawodowym dokonać dużo więcej, niż udało mi się do tej pory.

Na koniec pozwól, Pawle, że podziękuję Ci za zaproszenie do wywiadu i za to, że na łamach mA mam okazję pokazać swoje prace. Czytelnikom życzę zaś jak najwięcej akwarystycznego zapału, uporu w realizacji projektów i samych przyjaciół. Pozdrawiam Was i do zobaczenia na hobbystycznym szlaku życia.

Opublikowano drukiem w Magazynie Akwarium nr 4/2018 (170).

Chcę zamówić prenumeratę
Chcę zamówić ten numer

Tagi
Pokaż więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wakacyjne wydanie Magazynu Akwarium nr 4/2018 już w sprzedaży w naszym internetowym SKLEPIE w wersji PDF za jedyne 13,90 zł, w drukowanej - za 25,20 zł. Wysyłka GRATIS! Zamknij

Close